Bo jak się zachować podczas rozmowy, w której niespodziewanie pada pytanie: „Co byś zrobił, żeby nie było głodu na świecie?”. Zadanie jak z konkursu na miss świata, ale to w dalszym ciągu rozmowa, która ma Ci zapewnić wymarzoną pracę.

Według badania, o którym napisał portal "Huffington Post", przeprowadzonego na 1 tys. dorosłych osób, dwóch na pięciu kandydatów przyznało, że podczas ich rozmowy o pracę padło tego typu „dziwne” pytanie. Większość z nich reagowała zdumieniem, gdy nagle zapytano ich na przykład o to, "dlaczego włazy do studzienek są okrągłe?”.

Większość zaznaczyła też, że ich odpowiedzi nie były dobre, ponieważ za bardzo skupiali się na zrobieniu dobrego wrażenia. Tylko jedna na cztery osoby poświęciła wcześniej czas na przygotowanie się do wywiadu i znalezienie powszechnie stosowanych technik. Ale aż dwie na pięć skupiło się tylko na wyglądzie.

Pod koniec ubiegłego roku amerykańska agencja pracy Glassdoor opublikowała listę 25 najdziwniejszych pytań, które padły podczas rozmów kwalifikacyjnych. Lista do tej pory jest internetowym hitem a poszczególne przykłady co jakiś czas cytują amerykańskie media internetowe.

Oto 10 najdziwniejszych pytań zadanych podczas rozmowy o pracę, wybranych przez Forsal.pl:

  • Ilu ludzi korzysta z Facebooka o 2:30 rano w piątek?
  • Rozerwij mnie jakoś przez 5 minut, ja przestaję mówić.
  • Jeśli Niemcy byliby najwyższymi ludźmi na świecie, jak byś to udowodnił?
  • Czy Mahatma Gandhi byłby dobrym inżynierem?
  • Pokój, biurko, czy samochód – co posprzątałbyś/posprzątałabyś najpierw?
  • Czy życie Cię fascynuje?
  • Ile to jest 37 razy 37?
  • Pepsi czy Cola?
  • Wymień 5 zastosowań zszywacza bez odcinkowych zszywek?
  • Co sądzisz o krasnalach ogrodowych?

Tego typu pytania są normą w globalnych korporacjach takich, jak Volkswagen czy Hewlett Packard. Z najbardziej niestandardowych słynie Google. Kandydat na stanowisko u tego giganta technologicznego powinien wykazać się refleksem w myśleniu. Jeśli przy tym nie spadnie z krzesła i nie straci zdrowego rozsądku, ma już duże szanse na zatrudnienie. Dodatkowa trudność polega na tym, że pytania-łamigłówki od Google'a w stylu: „Ile piłek golfowych zmieścisz do autobusu?”, są często po prostu niedorzeczne i absurdalne. Portal Business Insider nazywa je "kłopotliwymi paralizatorami mózgu”.

Oto 5 przykładowych "łamaczy mózgu" od Googla:

  • Jeśli mógłbyś wykonywać jedną figurę taneczną do końca życia, co by to było?
  • Powiedz mi coś, czego nie chciałbyś, żebym o Tobie wiedział?
  • Jakim zwierzątkiem jesteś? 
  • Czy potrafiłbyś przeskoczyć przez wysoki budynek za pomocą jednego odbicia?
  • Ile balonów zmieściłoby się w San Francisco?

Na rozmowie o pracę w Apple padają już pytania z wyższej półki. Inżynier zawsze musi mieć gotową odpowiedź, nawet, gdy zostanie poproszony o „sposób na policzenie zapasów jabłek w Chinach. Tak, obecnych zapasów”. Jak widać „apple-mania”, poza logicznym myśleniem, jest kluczowym kryterium pracy w tej spółce.

Wśród 5 największych hitów Apple są:

  • Na stole leży stary model iPhone’a. Jakie materiały widzisz?
  • Jak można zdiagnozować przepełnienie bufora?
  • Jak stoisz z nowinkami technologicznymi?
  • Zaczynasz na najwyższym poziomie rusztowania, składającego się z kratek sześć na sześć. Możesz poruszać się albo w prawo, albo w dół. Jak dużo ścieżek trzeba pokonać, aby dotrzeć do końcowego punktu na dole po prawej?
  • Do czego można użyć produktów Apple?

Na rozmowach w dużych korporacjach padają też pytania w stylu „przedszkolaka”. Na przykład: "Ile słoni zmieściłbyś w lodówce?”, czy „Gdybyś został zmniejszony do rozmiarów ołówka i włożony do blendera, jak byś się stamtąd wydostał?”. To ostatnie pojawiło się na rozmowie o pracę w Goldman Sachs.

Ale do najtrudniejszych należą pytania, które wymagają nie tylko szybkiej odpowiedzi, ale wręcz zdolności oratorskich, aktorskich albo literackich. Niedawno wspomniany już portal "Hufington Post" przeprowadził internetową sondę wśród swoich czytelników i czytelniczek na temat pytań, które wprowadziły ich w konsternację, gdy starali się o pracę. Jedno z nich zdecydowanie pobiło pod względem stresu, jaki może wywołać, pozostałe: „Opowiedz dowcip, pokaż łosia, albo opowiedz historię o piracie.”

Część z tych pytań to, tak zwane, pytania behawioralne, na które prawidłowa odpowiedź kryje się między słowami. Nie oznacza to, że nie powinna być konkretna, ale nie chodzi też jedynie o zrobienie dobrego wrażenia. Dzięki takim pytaniom rekrutujący chce przede wszystkim zobaczyć jak kandydat reaguje na stres i sprawdzić czy jest pewny siebie.

„To zrozumiałe, że dziwne pytania wywołują stres u niektórych kandydatów, ale są coraz bardziej powszechne w rozmowach o pracę, więc warto się do nich przygotować” – powiedział dla "Huffington Post" specjalista od rekrutacji Dean Ball ze spółki Michael Page. Według niego, w ten sposób pracodawca ma szanse wyróżnić jakiegoś kandydata na tle innych, tak samo wykwalifikowanych osób. Pod warunkiem, że ten nie da się wyprowadzić z równowagi i zachowa pewność siebie.