Kryzys w strefie euro ciąży na całej gospodarce światowej. OECD w publikowanym co sześć miesięcy raporcie drastycznie obniżyła wczoraj prognozy wzrostu na ten i przyszły rok. Gorsze widoki rysują się zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i Japonii oraz Chin. Ale to unia walutowa jest dziś najbardziej zainfekowaną częścią globalnej gospodarki.

– Strefa euro jest świadkiem coraz większego rozbicia, gdy idzie o warunki finansowania działalności gospodarczej. To poważne zagrożenie dla utrzymania jedności Eurolandu – ostrzega główny ekonomista OECD Pier Carlo Padoan.

Klub najbogatszych państw świata przewiduje teraz, że strefa euro nie tylko wpadnie w recesję w tym roku (PKB spadnie o 0,4 proc.), lecz także będzie ona trwała w przyszłym roku (dochód narodowy skurczy się o kolejne 0,1 proc.). Ucierpią już nie tylko mocno zadłużone gospodarki południa Europy, lecz także te najsilniejsze. Wzrost gospodarczy Niemiec w przyszłym roku został ograniczony według OECD z 2,0 proc., jakich się spodziewała jeszcze w maju, do zaledwie 0,6 proc. Ten sam wskaźnik dla Francji spadł z 1,3 do 0,3 proc.

W tej sytuacji Padoan uważa, że „kraje strefy euro nie powinny popełnić błędu zbyt ortodoksyjnego ograniczenia wydatków”. Jego zdaniem niektóre państwa z Niemcami na czele muszą wręcz uruchomić fundusze stymulowania gospodarki. OECD uważa także, że Europejski Bank Centralny powinien mocniej zaangażować się w uruchomienie pakietu stymulacji gospodarki. Zdaniem paryskiej organizacji stopy procentowe, które i tak są już na historycznie niskim poziomie (0,75 proc.) powinny spaść o kolejne 25 punktów bazowych.

Recesja grozi także w przyszłym roku Stanom Zjednoczonym. Ale tylko wówczas, jeśli do końca roku republikanie i demokraci nie porozumieją się w Kongresie w sprawie zapobieżenia klifowi fiskalnemu: pakietowi podwyżek podatków i cięć wydatków wartych łącznie 600 mld dol. Jeśli jednak Ameryka nie wpadnie w tę pułapkę, wzrost ma się utrzymać na całkiem przyzwoitym poziomie 2 proc., choć to i tak o wiele mniej niż dotychczasowe prognozy dla USA (2,6 proc.). Zdaniem OECD dobre wyniki Stanów Zjednoczonych to w znaczniej mierze zasługa Rezerwy Federalnej, która o wiele aktywniej wspiera niekonwencjonalnymi metodami wzrostu niż EBC.

Niepewność w krajach strefy euro ciąży także na perspektywach wzrostu w dalekiej Azji. OECD zrewidował w dół perspektywy wzrostu dla Japonii z 1,5 do 0,7 proc. i dla Chin z 9,3 do 8,5 proc. Padoan uważa, że w tej sytuacji podobnie jak Berlin także Pekin powinien uruchomić plan stymulacji gospodarki.