Minister ds. odrodzenia przemysłu Arnaud Montebourg zapowiedział, że państwo znacjonalizuje hutę Mittala we Florange, jeśli hinduski miliarder nie zrezygnuje z zamknięcia dwóch ostatnich pieców, które jeszcze działają w Lotaryngii. Wczoraj w Pałacu Elizejskim groźbę tę osobiście przekazał Lakshmi Mittalowi prezydent Francois Hollande.

– Nie chcemy już więcej Mittala we Francji – powiedział otwarcie na łamach dziennika gospodarczego „Les Echos” Montebourg.

W 2006 roku Hindus przejął huty w Lotaryngii należące do francuskiego koncernu Arcelor. Obiecał wówczas, że rozwinie zakład. Jednak kryzys pokrzyżował te plany. Z powodu gwałtownego spadku popytu na stal moce produkcyjne redukują wszystkie koncerny hutnicze. Sam Mittal poza Florange zapowiedział ograniczenie działalności swoich hut w Hiszpanii, Belgii i Czechach.

Mittal wyznaczył dwumiesięczny termin na znalezienie nabywcy na oba piece. Mija on 1 grudnia. Potem Mittal chce rozpocząć ich wygaszanie.

W sprawę osobiście zaangażował się Montebourg. Zapowiedział, że znalazł dwie firmy chętne do przejęcia Florange, w tym rosyjski Sewerstal. Problem jednak w tym, że każda z nich chce nabyć całość zakładów, w tym rentowne linie produkcji na zimno. To zaś stanowczo wyklucza Mittal, twierdząc, że odgrywają one strategiczną rolę w europejskiej gałęzi światowego koncernu.

Pat miałaby rozwiązać czasowa nacjonalizacja Florange. Taką możliwość dopuszcza konstytucja V Republiki, ale pod warunkiem uchwalenia przez parlament specjalnej ustawy. Wówczas prywatni udziałowcy nie mieliby możliwości sprzeciwienia się nacjonalizacji. Konstytucja zobowiązuje jednak państwo do przekazania im uczciwej rekompensaty. Rząd nie mógłby także odsprzedać przejętych zakładów po cenie niższej niż rekompensata dla Mittala.

Po zwycięstwie Francois Mitterranda w 1981 roku parlament już raz przyjął ustawę o nacjonalizacji. Państwo przejęło wówczas 40 czołowych banków, a także wiele strategicznych przedsiębiorstw, jak Saint-Gobain czy Rhone Poulenc. Znacjonalizowano także dwa czołowe koncerny hutnicze Usinor i Sacilor, które później zostały połączone w grupę Arcelor i ponownie sprywatyzowane.

Kontekst tamtych nacjonalizacji był jednak zupełnie inny. Poprzedziła je pomoc państwa na ratowanie upadającego hutnictwa, na którą przeznaczono 5 mld euro (wtedy we frankach). Ten dług został potem zamieniony na udziały rządu w koncernach hutniczych – wskazuje profesor ekonomii w Szkole Nauk Politycznych w Grenoble Francois Berger.

Tym razem brutalna akcja przeciw Mittalowi zostanie fatalnie odebrana przez potencjalnych inwestorów zagranicznych chcących rozpocząć produkcję we Francji.

– Prezes jest w ogromnym szoku po wypowiedzi Montebourga. Wciąż się z tego nie otrząsnął – mówił wczoraj dziennikowi „Le Figaro” bliski współpracownik Mittala.

Hinduski koncern wciąż zatrudnia 20 tys. osób na francuskim rynku, m.in. w zakładach w Dunkierce i Fos-sur-Mer. To głównie dzięki jego zakładom Francja jest wciąż 14. największym producentem stali na świecie (15,8 mln ton). W Polsce produkcja (8,8 mln ton) jest prawie dwa razy mniejsza.

Nacjonalizację na pewien okres dopuszcza konstytucja Francji.

Zwolnienia i inwestycje w Polsce

ArcelorMittal Poland nie planuje wygaszania żadnego z trzech pracujących obecnie pieców. Spółka w tym roku dokonała jednak istotnej restrukturyzacji zatrudnienia – z pracy odeszło niemal 1000 osób. – Od marca do czerwca zrealizowaliśmy dwa programy dobrowolnych odejść – tłumaczy Sylwia Winiarek, rzecznik ArcelorMittal. W sumie pracę straciło około 8 proc. personelu polskich zakładów stalowego koncernu. O ile na koniec 2011 r. w siedmiu zakładach ArcelorMittal w Polsce zatrudnionych było 12,3 tys. osób, dziś jest ich około 11,3 tys. Firma zapewnia jednak, że stawia też na rozwój. W tym roku zainwestowała 240 mln zł, m.in. w taśmę spiekalniczą i oczyszczalnię gazu koksowniczego. Na początku 2013 r. chce zrealizować w Krakowie kolejne projekty inwestycyjne o wartości 120 mln zł. ArcelorMittal Poland jest największym producentem stali w Polsce.