Gdy kilka dni temu okazało się, że resort administracji i cyfryzacji przyznał Sferii częstotliwości z zakresu 800 MHz w zamian za wycofanie skargi przeciwko Polsce w Trybunale Arbitrażowym w Paryżu, specjaliści zaczęli mnożyć pytania i wątpliwości wobec decyzji ministerstwa. Byli ciekawi m.in., czy Sferia zapłaci za nowe częstotliwości oraz czy bierze na siebie jakieś zobowiązania inwestycyjne. Zapytaliśmy o to w ministerstwie. – Zobowiązania określa się, o ile zostały podjęte w przetargu, aukcji lub konkursie – mówi Robert Gawłowski, doradca Michała Boniego, szefa resortu administracji. Dodaje, że w tym przypadku było inaczej. Przypomina także, że ugodę zawarto na zasadach rekompensaty, więc operator nie poniesie dodatkowej opłaty za częstotliwości.

>>> Czytaj też: Branża zaskoczona oddaniem części częstotliwości jednemu graczowi

Przedstawiciel MAiC wskazuje, że przyznanie spółce częstotliwości z punktu widzenia Skarbu Państwa jest korzystne. Z opracowania Analysys Mason dla resortu wynika, że hipotetyczne minimalne roszczenia Sferii mogłyby wynieść od 317 mln zł do 1,9 mld zł. Ponadto zgodnie z wyliczeniami Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa koszt samego postępowania arbitrażowego wyniósłby ok. 1,4 mln zł. Tymczasem, jak mówi Gawłowski, na podstawie wyceny EY, minimalna szacowana wartość przyznanych spółce 5 MHz wynosi około 163 mln zł.

Sferia dostała bez przetargu częstotliwości przeznaczone do świadczenia usług szerokopasmowego internetu, na przykład LTE. W zamian właściciel Sferii, spółki kojarzonej z Zygmuntem Solorzem-Żakiem, wycofał skargę z Trybunału Arbitrażowego w Paryżu. Roszczenia szacowane na 1,5 mld zł dotyczyły częstotliwości 850 MHz przyznanych Sferii w 2003 r., których nie mogła wykorzystywać ze względu na zakłócanie systemu komunikacji kolejowej. Inwestor zobowiązał się także nie uczestniczyć w aukcjach i przetargach na częstotliwości do 2015 r. Porozumienie otworzyło drogę prezesowi UKE do ogłoszenia konsultacji w sprawie aukcji pozostałej części częstotliwości z zakresu 800 MHz. I znów pojawiły się kontrowersje.

>>> Czytaj też: Polkomtel chce unieważnić przetarg na szybki internet

W myśl opublikowanych dokumentów grupa Solorza-Żaka (Polkomtel i Midas) mogłaby się starać tylko o 5 MHz z 25 MHz, których będzie dotyczyć przetarg. W związku z tym rzeczniczka Polkomtelu, Aleksandra Gieros-Brzezińska zarzuciła UKE preferowanie w aukcji podmiotów z kapitałem zagranicznym. Firma zażądała, aby powiązania Orange i T-Mobile w ramach projektu Networks! (dzielenie się nadajnikami) były traktowane przez regulatora tak samo, jak współpraca podmiotów grupy Polkomtel-Midas. Małgorzata Rybak–Dowżyk z T-Mobile przypomina, że gdy UKE zgodził się na przejęcie Polkomtelu przez Zygmunta Solorza-Żaka, zapowiedział, że skupienie częstotliwości w jednej grupie kapitałowej będzie uwzględniane przy dystrybucji pasma w przyszłości.