Sprzedaż detaliczna w sklepach zatrudniających powyżej dziewięciu osób wzrosła w lipcu w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku o 4,3 proc. – podał GUS. Jest to wynik znacząco wyższy od oczekiwań ekonomistów, którzy prognozowali maksymalnie 3,1 proc. wzrostu. Wyższa od lipcowej dynamika ostatnio notowana była w sierpniu 2012 r.

Ale eksperci dalecy są od huraoptymizmu. Uważają, że progres może być wynikiem dobrej pogody i lekkiej poprawy sytuacji na rynku pracy, a także utrzymującego się od wiosny realnego wzrostu dochodów osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach. – Fundusz płac realnie rośnie od kwietnia, ale w lipcu był na plusie o 1,7 proc. To stopniowo może się przekładać na wzrost popytu – przyznaje Piotr Piękoś, ekonomista Pekao. Jego zdaniem dopiero jeśli tendencja wzrostu sprzedaży detalicznej utrzyma się w kolejnych miesiącach, będzie to oznaczało, że do czynników ożywienia, oprócz eksportu netto, dołącza popyt krajowy.

>>> Czytaj więcej: Dane o sprzedaży detalicznej biją oczekiwania analityków

Drugi miesiąc z rzędu najwyższy wzrost popytu rok do roku był na samochody – o 14,4 proc. – Faktycznie latem widzimy wzrost zainteresowania zakupami aut. Jednak nie jest on aż tak duży, jak o tym mówią dane GUS. Po uwzględnieniu reeksportu wzrost w lipcu wyniósłby 13 proc., ale od początku roku w porównaniu z tym samym okresem 2012 r. nadal bylibyśmy na minusie o 2,4 proc. – mówi Wojciech Drzewiecki, prezes instytutu Samar.

Wysoki popyt utrzymywał się też na ubrania i obuwie (wzrost o 8,8 proc. r./r.), co potwierdzają wyniki producentów. CCC odnotowało w lipcu 45,1 proc. wzrostu przychodów ze sprzedaży butów, które wyniosły 114,3 mln zł. Z kolei odzieżowa Grupa Kapitałowa LPP osiągnęła w ubiegłym miesiącu przychody na poziomie 366 mln zł, czyli o 28 proc. wyższym niż przed rokiem. Producenci przyznają, że udało im się osiągnąć wyższe niż rok temu marże. – Dobra pogoda zachęcała do kupowania letnich ubrań na wyprzedażach – komentuje Marcin Stebakow, analityk biura analiz i doradztwa inwestycyjnego DM Banku BPS.

Jego zdaniem w sierpniu wzrosty powinny być kontynuowane, choć nie będą już tak wysokie, bo producenci wprowadzają do sklepów jesienno-zimową ofertę i wybór towarów przecenionych bardzo się zmniejszył.

W lipcu znacząco, bo o niemal 5 proc., rósł popyt na żywność. Jak tłumaczą ekonomiści, częściowo może być to związane ze wzrostem cen jedzenia – o 2,5 proc. przy średniej inflacji na poziomie 1,1 proc. – Na wzrost sprzedaży żywności wpływ miała też ładna pogoda. Dzięki niej lepiej sprzedawały się napoje, a także mięso, bo trwał sezon grillowy – tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Wzrost popytu na żywność i ubrania w dużej mierze przyczynił się w opinii ekspertów do większej sprzedaży w super- i hipermarketach. Tam obroty podskoczyły o 10,8 proc.