Hiszpański rząd nie chce powtórzyć scenariusza sprzed 10 lat, kiedy to Jose Maria Aznar, premier wywodzący się z tej samej co Rajoy partii, poparł atak na Irak. Rok później Partia Ludowa przegrała wybory, a terroryści islamscy przeprowadzili w Madrycie krwawy zamach, w którym zginęły 192 osoby.

Jak poinformowała wicepremier Saenzde Santamaria, Hiszpania liczy, że rolę negocjatora przejmie w konflikcie syryjskim Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Gdyby doszło do ataku i został on poparty przez NATO, to Hiszpania musiałaby użyczyć swoich baz wojskowych. W stan pogotowia zostałyby postawione policja i służby specjalne.

Według służb specjalnych i policji Katalonia i Andaluzja są europejskimi centrami terroryzmu islamskiego.