Gigantyczna afera korupcyjna zatrzęsła Turcją

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 grudnia 2013, 13:32
Błękitny Meczet w Istambule, Turcja; autor: Luciano Mortula
Błękitny Meczet w Istambule, Turcja; autor: Luciano Mortula /ShutterStock
Afera korupcyjna na szczytach tureckiej władzy zatacza coraz szersze kręgi: do dymisji podało się trzech ministrów, zamieszany jest nawet prezes banku centralnego. Giełda w Stambule traci na wartości.

Do dymisji podał się właśnie trzeci z ministrów - szef resortu środowiska Erdogan Bayraktar. Wcześniej ze stanowisk zrezygnowali ministrowie gospodarki Zafer Caglayan oraz spraw wewnętrznych Muammer Guler.

Wśród osób, którze usłyszały zarzuty w aferze łapówkarskiej są synowie Caglayana i Gulera. Z kolei syn ministra środowiska był na krótko zatrzymany, po czym zwolniono go do domu.

Erdogan Bayraktar oświadczył, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jednocześnie zaapelował do premiera Recepa Tayipa Erdogana, by ten także podał się do dymisji.

Oprócz synów ministrów w skandal korupcyjny zamieszany jest prezes banku centralnego. W ramach dochodzenia zwolniono szefa policji w Stambule, stanowiska straciło też ponad 30 wysokich rangą oficerów policji. Afera dotyczy brania łapówek między innymi za zgodę na duże inwestycje budowlane.

Premier Turcji: śledztwo jest prowokacją

Premier Recep Tayyip Erdogan kilka dni temu nazwał śledztwo "brudną operacją" wymierzoną przeciwko jego gabinetowi. Według niego, w tę prowokację zaangażowali się ambasadorowie niektórych krajów. Szef tureckiego rządu wezwał ich, by "zajęli się swoją pracą". "Nie musimy utrzymywać was w naszym kraju" - oświadczył Erdogan.

Tureccy komentatorzy zwracają uwagę, że cała sprawa może być przejawem porachunków wewnątrz partii rządzącej między zwolennikami premiera Recepa Tayyipa Erdogana a tymi, popierającymi islamskiego naukowca Fethullaha Gulena, przebywającego na uchodźstwie w Stanach Zjednoczonych.

Po informacji o dymisji trzech ministrów, indeks stambulskiej giełdy spadł o 3 procent.

Przeczytaj także artykuł o tym, dlaczego Turcja rozwija się szybciej niż Polska, mimo że nie ma pieniędzy z UE.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: giełda
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj