statystyki

Polska Grupa Pocztowa: Przesyłki sądowe śledzone GPS-em w rybnym

30 stycznia 2014, 05:01

Po zamianie zasad doręczeń przesyłek sądowych i prokuratorskich na początku roku zapytaliśmy Polską Grupę Pocztową i spółkę InPost, czy prowadzą badania jakości usług, które świadczą.

W PGP poinformowano nas, że do 28 stycznia do firmy wpłynęło 306 reklamacji (w sprawie kontrakt PGP i InPost wypowiadają się razem). Nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytanie, czego konkretnie dotyczą reklamacje. Odpowiedzi na te pytania mają paść podczas konferencji prasowej, którą firma planuje na dzisiaj.

– Wszystkie placówki upoważnione do świadczenia usług pocztowych mają obowiązek zweryfikowania danych osoby, która zgłosi się po odbiór awizowanej przesyłki rejestrowanej oraz jej uprawnienia do podjęcia przesyłki – napisał w oświadczeniu przesłanym DGP prezes zarządu PGP Leszek Żebrowski. Jak dodatkowo podkreślił, pracownicy firmy zostali poinformowani o odpowiedzialności karnej za porzucone przesyłki bądź pozostawione jej bez należytej ochrony.

PGP przekonuje, że przygotowało się do dostarczania wrażliwiej korespondencji. Firma poinformowała nas, że pracownicy zostali przeszkoleni w zakresie obsługi korespondencji z sądów i prokuratur, m.in. w zakresie ochrony danych osobowych i tajemnicy pocztowej. Ponadto pracownicy muszą przedłożyć zaświadczenie o niekaralności. Odnośnie do bezpieczeństwa samych placówek operator deklaruje, że objęte są monitoringiem, a także ubezpieczone, podobnie jak powierzana PGP korespondencja. PGP mówi, że doręczyciele są wyposażeni w nadajniki GPS, co pozwala na bieżąco monitorować ich położenie, a zapisy tras na podstawie systemu poddawane są szczegółowej weryfikacji.

Pomimo zapewnień odnośnie do stworzenia tych wszystkich mechanizmów, Ministerstwo Sprawiedliwości zainteresowało się zamieszaniem wokół operatorów niepublicznych. 15 stycznia resort zwrócił się z prośbą do prezesów sądów apelacyjnych, aby informowali na bieżąco resort o ewentualnych problemach związanych z działaniem PGP.

Inne zarzuty pod adresem operatorów niepublicznych to zbyt mała częstotliwość pracy doręczycieli, a także niechęć względem placówek zorganizowanych w nietypowych miejscach, np. w sklepie rybnym. Rafał Zgorzelski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych mówi, że odejście do sieci tradycyjnych placówek pocztowych to ogólnoeuropejski trend. Jako przykład podaje poczty szwedzką i norweską, które już w latach 90. zrezygnowały z własnej sieci placówek, zamiast tego otwierając punkty na terenie sklepów należących do sieci handlowych. Znakomita większość placówek z logo poczty holenderskiej z kolei jest prowadzona przez prywatnych przedsiębiorców, czyli agentów. Na podobnych zasadach działa sieć jednej z największych poczt na świecie, czyli poczty niemieckiej. Jednocześnie Zgorzelski przypomina, że w wielu krajach Unii pomiędzy pocztą państwową a operatorami prywatnymi zostały podpisane umowy o dostępie do ostatniej mili. – Polega to na tym, że jeden operator pocztowy przyjmuje do swojej sieci przesyłkę, ale doręczać może ją inny – mówi Zgorzelski. Z punktu widzenia klienta ma on wtedy do dyspozycji łączną liczbę placówek zarówno operatorów niepublicznych, jak i państwowego.

Podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami w Ministerstwie Sprawiedliwości wskazywano, że podstawą organizacji przetargu było prawo pocztowe i prawo zamówień publicznych. Oba te akty zobowiązywały do jego przeprowadzenia. – Oferta Poczty Polskiej była o 80 milionów wyższa niż Polskiej Grupy Pocztowej. Poczta jednak nie płaci VAT, czyli jej kalkulacja w odniesieniu do tej złożonej przez PGP była wyższa w sumie o sto kilkadziesiąt milionów – mówił Wojciech Hajduk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Co do tego, czy bezpieczeństwo przesyłek dostarczanych przez PGP z sądów i prokuratur jest zapewnione, mają jednak wątpliwości adwokaci. W najnowszej uchwale Okręgowa Rada Adwokacka w Płocku wskazuje, że „odnotowano doręczanie adwokatom przesyłek otwartych.(…) Do kategorii przypadków wręcz skandalicznych należą: wskazywanie miejsca odbioru przesyłki w miejscowości i gminie innej niż siedziba kancelarii czy miejsca zamieszkania strony, brak lub nieodpowiednie oznaczenie placówki wskazanej jako miejsce odbioru, a także jej usytuowanie”. Poproszone o ustosunkowanie się do tych zarzutów PGP apeluje do wszelkich instytucji o zgłaszanie konkretnych przypadków, które budzą ich wątpliwości, zanim nagłośnią je medialnie.

– Jesteśmy otwarci na dialog i wszelkie usprawnienia, nie możemy jednak odnosić się do zarzutów niepotwierdzonych szczegółowymi danymi – mówi Leszek Żebrowski, prezes PGP SA. I dodaje, że zgodnie ze statystykami dotyczącymi awizacji przesyłek nadanych od 2 do 10 stycznia aż 85 proc. z nich zostało skutecznie doręczonych – dla pozostałych nie zakończył się proces awizacji.

>>> Związek Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych, do którego należą PGP i Integer.pl, żądają od UKE sprawdzenia nieprawidłowości w działaniu Poczty Polskiej. Twierdzą, że operator nie spełnia wymogów prawnych, a połowę placówek również prowadzą prywatni przedsiębiorcy.

  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
  • Drukuj
  • 4
  • Wyślij

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 4

  • 1: marcus72 z IP: 89.77.37.* (2014-02-04 16:00)

    Bzdura z GPs trasa jest zczytywana po zakonczeniu dnia pracy o ile mi wiadomo zaden z GPs nie ma sledzeniea online

  • 2: Agnieszka z IP: 193.59.13.* (2014-02-06 18:51)

    Ludzie nie pozwólmy, żeby żebrowski pluł Nam w twarz.

  • 3: jkjhg z IP: 83.6.89.* (2014-02-14 11:18)

    wielka panika.. w rybnym czy na poczcie jeden ciul... na awizo dokladnie jest napisane gdzie trzeba się zgłosić z dowodem osobistym.. Ludzie myślą ze baba w rybnym, w wolnym czasie będzie przeglądać pod światło listy i próbować czytać ten sądowy bełkot a potem rodzić ploty z innymi babami. Każda stara litonoszka na wichurze to większa plotkara niż baby z 10ciu rybnych.... Ludzie narzekali na Poczte teraz ponarzekają na InPost, niestety nie zauważając że sami stanowią buractwo: nie mają skrzynek na listy, numerów na domach, żyją w syfie - co dla listnosza oznacza patologie, nie chcą otwieraqć domofoenm drzwi, plują sie o byle g.. Taka prawda.. My Polacy to medny

  • 4: PP z IP: 109.207.150.* (2014-05-01 08:11)

    wielka panika.. w rybnym czy na poczcie jeden ciul... na awizo dokladnie jest napisane gdzie trzeba się zgłosić z dowodem osobistym.. Ludzie myślą ze baba w rybnym, w wolnym czasie będzie przeglądać pod światło listy i próbować czytać ten sądowy bełkot a potem rodzić ploty z innymi babami. Każda stara litonoszka na wichurze to większa plotkara niż baby z 10ciu rybnych.... Ludzie narzekali na Poczte teraz ponarzekają na InPost, niestety nie zauważając że sami stanowią buractwo: nie mają skrzynek na listy, numerów na domach, żyją w syfie - co dla listnosza oznacza patologie, nie chcą otwieraqć domofoenm drzwi, plują sie o byle g.. Taka prawda.. My Polacy to medny Ty to na pewno jesteś mendą ale nie Polakiem. Izrael czeka na ciebie pejsata gnido.

Polecamy

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie »

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze