Flaga Irlandii

Flaga Irlandii

źródło:

 – Emigracja niszczy naszą gospodarkę, ponieważ zmniejsza liczbę talentów i ilość energii, którą dysponujemy. Potrzebujemy tych ludzi z powrotem w kraju. I przyjmiemy ich – zapowiedział premier Enda Kenny, prezentując we wtorek program „Global Irish: Ireland’s Diaspora Policy”. Celem inicjatywy jest poprawa kontaktu z Irlandczykami mieszkającymi za granicą, w tym zachęcenie ich do powrotu.

Szacuje się, że od 2008 r., gdy rozpoczął się kryzys gospodarczy, z Zielonej Wyspy wyjechało ok. 240 tys. obywateli, co dla kraju liczącego 4,5 mln mieszkańców było potężnym upływem krwi. To największy odsetek liczby emigrantów w stosunku do liczby ludności spośród wszystkich dotkniętych problemami finansowymi państw strefy euro. Szczególnie bolesny był wyjazd ludzi młodych – w ciągu ostatnich pięciu lat Irlandię opuściło 165 tys. osób w wieku 15–24 lata, przez co odsetek populacji w wieku 15–29 lat zmniejszył się z 23,1 proc. w 2009 r. do 18 proc. w zeszłym roku. Drugim problemem jest to, że emigrowali ludzie dobrze wykształceni – dwie trzecie z nich skończyło studia.

Irlandia przez dekady była krajem, z którego ludzie wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszego życia – najczęściej do Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Australii. Na początku lat 90. zeszłego wieku, gdy irlandzka gospodarka – dzięki niskim podatkom i środkom pomocowym z Unii Europejskiej – zaczęła się dynamicznie rozwijać, ten trend się odwrócił i zaczęła ona przyciągać imigrantów, także z Polski. W szczytowym roku 2007 saldo migracji netto, czyli różnica między osiedlającymi się a wyjeżdżającymi na stałe, przekroczyło 100 tys. osób. Po wybuchu kryzysu, gdy bezrobocie wzrosło z niespełna 4,5 proc. do ponad 15 proc., a rząd w zamian za pomoc finansową z UE i MFW musiał wprowadzić w życie drastyczny program oszczędnościowy, Irlandczycy znów zaczęli szukać pracy na obczyźnie.

>>> Czytaj też: Zachód pożąda polskiego pracownika. Grozi nam epidemia emigracji

W przypadku Irlandii polityka oszczędnościowa zadziałała. W zeszłym roku kraj opuścił unijny program pomocowy, wrócił na rynek obligacji i jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek strefy euro. Rząd liczy, że to zachęci do powrotu, nawet pomimo tego, że stopa bezrobocia jest wciąż wysoka w porównaniu z okresem przed kryzysem i wynosi 10,1 proc. – Wierzę, że w 2016 r. będzie więcej wracających niż tych, którzy wyjeżdżają – mówił Kenny. Nie będzie to łatwe, bo według ostatnich dostępnych statystyk w ciągu 12 miesięcy, do kwietnia 2014 r. włącznie, z kraju wyjechało 40,7 tys. Irlandczyków, a wróciło do niego 11,6 tys. emigrantów.

Odwróceniu tych statystyk służy właśnie inicjatywa Global Irish. – Część z tych ludzi wyjechała, mając nadzieję, że wróci do Irlandii, jeśli gospodarka będzie w lepszym stanie i będą dla nich miejsca pracy. Mamy nadzieję stworzyć taki klimat gospodarczy, który stanie się dla nich zachętą do powrotu – mówił wczoraj Jimmy Deenihan, minister ds. diaspory. W ramach programu rząd uruchomi serwisy internetowe z praktycznymi poradami na temat powrotu do kraju, z dostępnymi ofertami pracy. Ale ponieważ to może nie wystarczyć, Deenihan zasugerował, że rząd rozważa też bardziej konkretną pomoc – ulgi podatkowe dla przesiedlających się z powrotem.

3,5 proc. – tyle według Komisji Europejskiej wyniesie tegoroczny wzrost gospodarczy Irlandii

9,6 proc. – takie powinno być bezrobocie w Irlandii na koniec 2015 r.

2,9 proc. – tyle wyniesie w tym roku irlandzki deficyt budżetowy