Rozdawanie reklam, praca podczas kongresów, zbieranie owoców a nawet praca w sklepie, barze i restauracji. Wszędzie tam można zostać zatrudnionym na tydzień albo krócej.

Coraz częściej też zawierane są umowy na pół albo ćwierć etatu. W 2014 roku stanowiły one 80 proc. wszystkich umów. Zwykle decyzję o przyjęciu na krótszy wymiar pracy podejmują zatrudniający a nie zatrudniani. „Chciałbym pracować więcej godzin, a nie cztery jak teraz. Mam chęci i czas” - zapewnia madrycki kelner.

Związki zawodowe twierdzą, że nowe umowy oferują coraz gorsze warunki pracy. Z ich badań wynika, że co piąty zatrudniony żyje na skraju biedy, a wielu pracowników utrzymuje się dzięki łączeniu kilku etatów. 

>>> Czytaj też: Nieuchronna katastrofa emerytur. Polska wydaje na nie najwięcej na świecie