Rosyjski przywódca ze sceny ustawionej obok murów Kremla zapewniał, że wciąż uważa Rosjan i Ukraińców za jeden naród.

Na koncert przyszło ponad 100 tys. zwolenników Władimira Putina. Większość z nich została autobusami przywieziona z różnych regionów Rosji. Pytani o rosyjską agresję na Ukrainę odpowiadali, że żadnej aneksji nie było, ponieważ Krymianie sami, w demokratycznym referendum zdecydowali o przyłączeniu się do Federacji.

„Krym wszedł w skład Rosji i my jako aktywni obywatele mamy obowiązek wspierać ten proces, a nie siedzieć w domu” - mówili młodzi Rosjanie. W tym samym tonie do zgromadzonych na Wasiljewskim Spusku obok murów Kremla przemawiał Władimir Putin. Prezydent Rosji zapewnił, że aneksja nie została dokonana z chęci posiadania nowych ziem, ale ze względu na duchowe i historyczne związki półwyspu z rosyjską państwowością. 

>>> Czytaj też: Rosja dąży do wojny? „Chodzi o wywołanie w Polsce paniki”