-Teoretycznie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim prąd. Ale nasze instalacje są stare, niektóre mają ponad pięćdziesiąt lat – mówi telewizji Aljazeera Khulu Phasiwe, przedstawiciel Escomu.

US News and World Report wskazuje, że budowa nowych instalacji się potwornie ślimaczy w dużej mierze ze względu na związki zawodowe. Pod koniec marca zwolniono około 1000 robotników z budowy elektrowni Medupi, którzy zorganizowali nielegalny strajk w którym domagali się między innymi mieszkań w pobliżu budowanej elektrowni. Na rozpoczętej w 2007 roku budowie było do tej pory wiele strajków. Budowa miała zostać zakończona w 2017 roku, ale zakładając, że już nie będzie żadnych przerw, zostanie oddana do użytku najwcześniej w 2020 roku.

W efekcie mieszkańcy słuchają przygotowywanych przez Eskom informacji o planowych wyłączeniach prądu podobnie, jak reszta świata słucha prognozy pogody. Firma ogłasza prawdopodobieństwo wyłączeń przez swój kanał na Twitterze.

The Economist podaje, że uporanie się z przerwami w dostawach może zająć firmie miesiące, a nawet lata. Nie jest to pierwsza fala wyłączeń z którą muszą się zmagać mieszkańcy RPA. W 2008 roku miały miejsce podobne wyłączenia, które kosztowały kraj miliony randów. Ekonomiści i politycy opozycji wzywają rząd do prywatyzacji Eskomu i liberalizacji prawa, by niezależne podmioty mogły sprzedawać prąd do sieci. Jednak opór ze strony związków zawodowych jest zbyt silny.

Cierpi cała gospodarka

Wielu właścicieli małych i średnich biznesów, by normalnie funkcjonować, jest zmuszona inwestować we własne generatory i paliwo do nich.

Cytowany w materiale Aljazeery Jamil Khan, rzeźnik, wskazuje, że każda godzina wyłączonego prądu kosztuje go 25 dolarów – Do tego trzeba dodać cenę oleju napędowego do generatorów i pensje ochroniarzy – mówi. Podkreśla, że z powodu wyłączeń prądu i ciemności na ulicach, przestępczość znacznie wzrosła.

>>> Czytaj także: Europa o kredytowaniu Afryki: „Wszędzie musimy być realistami”. Pomoc to niezły biznes

Analitycy wskazują, że jeśli rząd nie upora się z wyłączeniami, będzie to miało wpływ na całą gospodarkę RPA – To nie jest chwilowy problem. Uporanie się ze skutkami wyłączeń zajmie lata – wskazuje Chris Yelland, analityk rynku energii. Wyłączenia poważnie godzą we wzrost gospodarczy kraju, który i tak jest niewielki. W 2015 roku wzrost PKB w RPA ma wynieść 2,3-2,1 proc. W 2014 wzrost PKB wyniósł 1,4 proc, najmniej od pięciu lat.

Lata zaniedbań

Zdaniem Colina Cruywagena z Ministerstwa Przedsiębiorstw Państwowych wyłączeniom prądu winne są przede wszystkim lata zaniedbań i brak bieżących nakładów na utrzymanie. Wskazuje, że od zniesienia polityki apartheidu zapotrzebowanie na prąd gwałtownie wzrosło – Wówczas do sieci energetycznej podpiętych było około pięć milionów gospodarstw domowych. Dziś jest ich ponad 12 milionów.

Cytowany przez „The Economist” prezydent Jacob Zuma za wyłączenia wini właśnie apartheid – Energia miała być dostarczana przede wszystkim do domów białych, a nie do wszystkich potrzebujących – mówił na ostatnim zjeździe Ligi Młodych Komunistów w Kapsztadzie. Jednak problemy z zaopatrzeniem w energię były przewidywane między innymi w analizie przygotowanej na potrzeby rządu w 1998 roku.

>>> Czytaj także: Strategiczna walka o Afrykę. Czy Chiny zdominują USA w Afryce?

Według informacji Bloomberga Jacob Zuma upatruje rozwiązania problemu w energetyce jądrowej oraz odkrytych w regionie Karoo złożach gazu łupkowego.

Energetyka nie jest jedynym obszarem z którym rząd Jacoba Zumy sobie nie radzi. W tej chwili z problemami zmagają ogromnie zadłużone południowoafrykańskie linie lotnicze oraz strajkująca poczta.