"W sprawach bezpieczeństwa manifestujemy ścisłą współpracę oraz zdolność współdziałania" - mówił tuż po podpisaniu ustawy Bronisław Komorowski.

Według prezydenta, nowe przepisy niejako "uzbrajają" państwo polskie w realną zdolność do szybkiego reagowania na sytuacje kryzysowe. Ustawa opisuje również precyzyjnie, co kryje się pod pojęciem "czasu wojny".

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, ustawa sama w sobie jest dowodem na dobrą współpracę na linii prezydent - premier. Opisuje dokładnie, jakie są zadania obu ośrodków władzy w sytuacji wojennego kryzysu.

Znowelizowane przepisy umacniają także rolę szefa MON w całym systemie kierowania państwem w czasie wojny. Ustawa nakłada też na szefa Sztabu Generalnego nowe obowiązki. W czasie kryzysu militarnego ma on doradzać prezydentowi.

Dokładnie opisano też rolę Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Osoba wyznaczona na to stanowisko, do roli dowódcy będzie przygotowywać się już w czasie pokoju - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Stanisław Koziej.

Żołnierz powołany na takie stanowisko będzie miał wgląd w plany obronne państwa. Będzie też mógł je opiniować i ingerować w ich treść, bo to on w czasie kryzysu będzie korzystał z tych dokumentów i prowadził działania wojenne.

Szef BBN nie chciał zdradzić, kto może zostać powołany na to stanowisko. Tłumaczył jedynie, że musi to być żołnierz z doświadczeniem w działaniach operacyjnych.
Dowódcę Naczelnego będzie powoływał - na wniosek premiera - prezydent. Na razie nie ma konkretnej daty, kiedy taka osoba ma zostać wyznaczona na stanowisko Dowódcy Naczelnego. 

>>> Polecamy: Polacy boją się Rosji. Czy potrzebna nam większa armia?