"Tym bardziej, że ścieżka wzrostu, którą ministerstwo przewiduje wskazuje raczej na przyspieszenie wzrostu raczej niż jego wygaszanie. Ale jednocześnie prognozy budżetowe zderzają się z głębszą i dłuższą deflacją niż była założona. Z punktu widzenia dochodów budżetowych ta niespodzianka nie stanowi jakiegoś fundamentalnego ułatwienia w prowadzeniu polityki fiskalnej w 2015 r. (...) Pomijając neutralność budżetową tych wiadomości, to są świetne dane z punktu widzenia gospodarki i gospodarstw domowych" - powiedział minister.

Pytany, czy w związku z tym można przypuszczać, iż obecny rok zamknie się wzrostem bliższym 4 proc. niż przewidzianych w budżecie 3,4 proc. powiedział, że nie jest to prognoza bazowa resortu finansów. "Na razie szacunków nie zmieniamy" - zastrzegł. Dodał, że podobna dyskusja była prowadzona w ubiegłym roku, kiedy początek roku był znacznie lepszy od oczekiwań, jednak potem nastąpiło pewne spowolnienie, a wynik końcowy był solidny, ale tylko trochę lepszy od oczekiwań. "Zawsze bezpieczniej trzymać się tej bardziej konserwatywnej strony" - podsumował.

> > > Czytaj także: Rosja ciągnie Białoruś na dno. Kraj Łukaszenki wpada w coraz większy kryzys

Główny Urząd Statystyczny podał w piątek w tzw. szybkim szacunku, że PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł w I kwartale br. realnie o 3,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, wobec 3,3 proc. w poprzednim kwartale. Ekonomiści ankietowani przez PAP oczekiwali wzrostu gospodarczego w wysokości 3,3 proc.

Urząd poinformował ponadto, że w I kwartale 2015 r. PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2010) wzrósł realnie o 1,0 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 3,4 proc. proc. Zgodnie z danymi wyrównanymi sezonowo za IV kwartał ubiegłego roku, PKB wzrósł w tym czasie o 0,8 proc. licząc kwartał do kwartału (po korekcie z 0,7 proc. zgodnie z poprzednimi szacunkami) i o 3,5 proc. w ujęciu rocznym. (PAP)