Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej wystosowała w tej sprawie list do premier Ewy Kopacz. Szef OPZL, Janusz Jasiński podkreśla, że kanadyjska inwestycja jest ważna nie tylko dla kraju, ale także dla województwa lubuskiego. Janusz Jasiński wylicza, że inwestycja warta jest około 4 miliardów dolarów. Zatrudnienie może znaleźć około 8,5 tysiąca ludzi. Lubuscy przedsiębiorcy w liście do premier Kopacz wyliczają, że inwestycja każdego roku doda do PKB około 3,5 miliardów złotych. Roczne wpływy podatkowe szacowane są na 1,3 miliarda złotych.

Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej uważa, że działanie państwa utrudnia inwestycje Kanadyjczykom. Janusz Jasiński, szef OPZL, nie może zrozumieć, dlaczego państwo nie chce pozwolić na wyłożenie pieniędzy przez stabilną, kanadyjską firmę.

Sprawa koncesji jest w sądzie administracyjnym, ponieważ obszary koncesyjne, na których obie firmy chcą szukać miedzi, pokrywają się. Na apel lubuskich pracodawców odpowiedziało ministerstwo środowiska, które zapowiedziało działania dopiero po wyroku sądu. Resort przypomina, że firma Leszno Cooper, zależna od kanadyjskiego kapitału zaskarżyła decyzję ministerstwa o uchyleniu koncesji. Wojewódzki Sąd administracyjny odroczył sprawę i nie podał nowego terminu rozprawy. Między innymi przeciw przeciąganiu procedury protestują lubuscy przedsiębiorcy.

Przedstawiciele KGHM deklarują, że są zainteresowani wydobyciem surowca, ale najwcześniej za kilkanaście lat.

>>> Polecamy: „Straciłem kontrolę nad własną firmą”. Zobacz, jak Kreml zniszczył rosyjskiego Marka Zuckerberga