Wątpliwości ma rzecznik rosyjskiego Komitetu Śledczego Władimir Markin, który uważa, że w sprawie misji Apollo 11 warto przeprowadzić międzynarodowe śledztwo. Choć Rosjanie wierzą Amerykanom, że jako pierwsi postawili stopę na Księżycu, chcą wyjaśnić, co stało się z materiałem przywiezionym z tej ekspedycji.

Podważanie sukcesu misji Apollo 11 to element politycznej rywalizacji i nie ma nic wspólnego z faktami - tak mówi Mateusz Borkowicz z Planetarium w Centrum Nauki Kopernik. Motorem napędowym była "zimna wojna", jak wiemy Amerykanie wygrali i jako pierwsi wylądowali na Księżycu. Mamy na to niezbite dowody przypomina Borkowicz - satelity z różnych krajów sfotografowały lądownik na powierzchni Księżyca, są też zdjęcia śladów jakie pozostawili astronauci.

>>> Czytaj też: Bilet za 250 tysięcy dolarów. Chętnych na loty w kosmos nie brakuje

Mateusz Borkowicz dodaje, że skoro są ślady ludzkiej obecności na Księżycu - to pozbawiona sensu są teorie o oszustwie misji Apollo 11. Astronauci z misji w 1969 roku przywieźli księżycowe próbki, które do dziś są przechowywane w muzeach na świecie - przypomina Mateusz Borkowicz. 

Głównym celem misji Apollo 11 było lądowanie na Księżycu. W 1969 roku amerykańskim naukowcom - jako pierwszym - udało się skonstruować statek kosmiczny, który był zdolny odbyć lot na Księżyc i z powrotem. 21 lipca w 1969 roku pierwszym człowiekiem, który postawił stopę na Księżycu, był Neil Armstrong - dowódca załogi Apollo 11.