Do 2050 roku Meksyk i Indonezja wypchną Rosję i Włochy z grona największych gospodarek świata – wynika z prognoz Economist Intelligence Unit. Zdaniem ekonomistów, na pierwszym miejscu pod względem wielkości nominalnego PKB uplasują się Chiny, wyprzedzając dotychczasowego lidera – Stany Zjednoczone. Gospodarka Państwa Środka już w 2026 roku będzie większa niż USA. Na trzecim miejscu znajdą się Indie.

Każda z trzech największych gospodarek wymienionych powyżej będzie bogatsza niż pięć kolejnych państw z rankingu razem wziętych. Mowa o Indonezji, Niemczech Japonii, Brazylii i Wielkiej Brytanii. Zdaniem Economist Intelligence Unit, świadczy to o niespotykanej w historii skali bogactwa tych państw w odniesieniu do pozostałych państw z pierwszej dziesiątki.

>>> Czytaj też: Rodzi się nowa superpotęga? Zobacz, kto może dołączyć do grona światowych mocarstw

Pod względem PKB na mieszkańca, do 2050 roku Chinom może udać się dogonić Japonię i zbliżyć do połowy tego wskaźnika dla USA. Dla porównania, w 2014 roku chińskie PKB per capita odpowiadało zaledwie 14 proc. wartości dla Stanów Zjednoczonych.

Ogromnego postępu dokonają też Indie. Siła nabywcza mieszkańców tego kraju stanowi dziś 3 proc. siły nabywczej Amerykanów. Za 35 lat odsetek ten wzrośnie do 24 proc. proc.

W sumie kraje azjatyckie do 2050 roku odpowiadać będą za 53 proc. globalnego PKB. Udział Europy w kreacji światowego bogactwa będzie natomiast spadał.

Kraje Afryki i Środkowego Wschodu będą globalnymi liderami jeśli chodzi o wzrost populacji w wieku produkcyjnym. W większości państw Europy i Wschodniej Azji zasoby siły roboczej będą się kurczyć. Największy spadek liczby osób w wieku produkcyjnym zanotuje Japonia – z powodu starzenia się społeczeństwa, japońska siła robocza zmniejszy się o ponad 25 proc. W przypadku Chin i Korei Południowej spadek ten wyniesie ok. 17-18 proc. Liczba pracujących w Grecji, Portugalii i Niemczech obniży się o około jedną piątą. 

„Biorąc pod uwagę gospodarczą potęgę Chin i Indii, państwa te będą pełnić coraz większą rolę w globalnej dyskusji na temat zmian klimatycznych, bezpieczeństwa międzynarodowego czy też polityki gospodarczej. W średnim terminie będzie to oznaczać, że dotychczasowi liderzy światowej gospodarki – szczególnie USA – muszą pozwolić Indiom i Chinom dojść do głosu na arenie międzynarodowej i dostosować swoje instytucje do wywierania większego wpływu na międzynarodową politykę” – twierdzą ekonomiści EIU. 

>>> Czytaj też: Europa nie „konsumuje” równomiernie. Gdzie na jej tle plasuje się Polska?