W tym tygodniu słupki rtęci mają zbliżyć się do czterdziestej kreski. Co przezorniejsi próbują więc uciec przynajmniej na weekend z największych miast lub kupują klimatyzatory, które pozwolą znaleźć ukojenie także w domowym zaciszu. Efekt? W największych marketach budowlanych oferta klimatyzatorów szybko się kurczy. Paradoksalnie jednak nad Wisłą wciąż klimatyzacja w domu lub mieszkaniu to rzadkość – tak wynika przynajmniej z oficjalnych danych, do których dotarł Lion’s Bank.

Chłód – luksus dla nielicznych ?

Chodzi o publikacje urzędu statystycznego. Te z ostatnich dwóch badań (2009 i 2012 r.) pokazują, że mieszkań wyposażonych w klimatyzację jest mało i do tego liczba ich w ostatnich latach prawie się nie zmieniła. Jedynie 0,35% gospodarstw domowych zadeklarowało korzystanie z klimatyzacji. Jako że liczbę nieruchomości mieszkalnych można szacować na prawie 14 mln, to łatwo można obliczyć, że w domach niewiele ponad 49 tys. rodzin zainstalowano klimatyzatory. Trudno się więc dziwić, że z danych Eurostatu wynika, że co czwarty Polak narzeka w czasie upałów na zbyt wysoką temperaturę w swoim mieszkaniu. Jest to identyczny wynik jak w słonecznej, znacznie bardziej upalnej, Hiszpanii. Więcej na ten temat pisaliśmy 23 lipca w materiale „Co 4 Polak narzeka na upał”.

Jakie klimatyzatory wybierają Polacy?

Większość klimatyzatorów wykorzystywanych w mieszkaniach, to urządzenia chłodzące pojedyncze pomieszczenia, które w całości zamontowano w tychże pokojach (co drugi przypadek). Rzadziej gospodarstwa domowe decydują się na klimatyzatory chłodzące pojedyncze pomieszczenia, w przypadku których część urządzenia (skraplacz oddający ciepło) zamontowana jest na zewnątrz budynku (rozwiązanie bardziej efektywne i cichsze). Najrzadziej (0,04% gospodarstw domowych) korzysta z klimatyzacji centralnej, czyli urządzenia, w którym jeden skraplacz (zamontowany na zewnątrz budynku) pozwala działać więcej niż jednemu parownikowi obniżającemu temperaturę wewnątrz domu lub mieszkania.

Klimatyzatory

Klimatyzatory

źródło: Bloomberg / Woohae Cho

Decydując się na zainstalowanie klimatyzacji trzeba wziąć pod uwagę koszty z tym związane oraz konieczność zadośćuczynienia pewnym procedurom natury administracyjnej. Po stronie kosztów po pierwsze pojawia się cena zakupu i montażu urządzenia.

Do wyboru są przede wszystkim klimatyzatory przenośne i montowane na stałe typu „split”. Te pierwsze są bardziej popularne i tańsze w zakupie, ale po pierwsze są głośne, a do tego mniej efektywne. Już za 1-2 tys. zł można mieć urządzenie dobrej jakości, które ochłodzi pokój o powierzchni 15- 35 m kw. Problem w tym, że ciepłe powietrze z urządzenia musi zostać odprowadzone, a służy do tego rura, którą przeważnie wystawia się za okno. W efekcie rozszczelnione okno przestaje być efektywną barierą przed ciepłym powietrzem z zewnątrz.

Bardziej efektywnym rozwiązaniem jest klimatyzacja typu „split”. W tym wypadku głośna część urządzenia (skraplacz oddający ciepło) montowany jest na zewnątrz, a element lub elementy ochładzające powietrze (parowniki) znajdują się w mieszkaniu. Koszt? Jeśli chłodzone ma być mieszkanie dwupokojowe o powierzchni około 50 m kw., to dobrej klasy urządzenie kosztować może od 6 do 10 tys. zł. Cena ta zawiera już koszty montażu.

Gdy urządzenie już jest kupione, trzeba się liczyć z wyższymi rachunkami za prąd. W modelowym przykładzie mieszkania 50-metrowego można szacować, że w ciągu przeciętnego lipcowego dnia, koszt obniżenia temperatury powietrza z 30°C do 22°C będzie rzędu 5,3 zł, gdy lokal ma okna od strony południowej i 3,7 zł od północnej. Wymaga to jednak, aby klimatyzator posiadał klasę energetyczną A (zużywał nie więcej niż 1 wat energii elektrycznej, aby zneutralizować 3,2 watów ciepła). W efekcie miesięczny rachunek za prąd może wzrosnąć o około 100 – 150 zł. Oczywiście mowa tu o urządzeniu bardziej efektywnym, a więc typu „split”. Jeśli w mieszkaniu ma być używany klimatyzator przenośny można szacować, że koszt chłodzenia wzrośnie 2-3 krotnie.

Na koniec nie można oczywiście zapomnieć też o kosztach serwisu zamontowanych urządzeń. Raz do roku oznacza to przeważnie koszt od 150 do 250 zł. W przypadku urządzeń przenośnych koszt powinien być niższy o ile użytkownik sam zawiezie je do punktu serwisowego.
Założenia przyjęte do oszacowania kosztu klimatyzacji:

• mieszkanie o powierzchni 50 m kw. posiada tylko jedną ścianę wystawioną na bezpośrednie działanie promieni słonecznych (pow. okien 8,4 m kw., pow. ścian 11 m kw.),
• okna nie mają zasłon, żaluzji, rolet itp.
• temperatura maksymalna zewnętrzna to 30°C, w mieszkaniu natomiast 22°C,
• mieszkanie nie jest położone ani na parterze ani na ostatnim piętrze,
• współczynnik przenikania ciepła dla ściany nie przekracza 0,3 W/m2K, a dla okna to 1,6 W/m2K,
• średnie zyski ciepła ze źródeł wewnętrznych to 1000W/h, z wentylacji 810W/h,
• klasa energetyczna klimatyzatora – A,
• koszt energii elektrycznej – 0,57gr/kWh.

Bez pozwolenia ani rusz

Chęć posiadania klimatyzacji, to jednak nie wszystko, co jest potrzebne, aby takie urządzenie zamontować. Niezbędne są bowiem pozwolenia. Całe szczęście nie chodzi o pozwolenie na budowę, ale zgodę spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. Te muszą się wypowiedzieć, jeśli lokator planuje zamontować element zewnętrzny klimatyzacji na elewacji budynku (najpewniej dlatego często stawia się je na balkonach). Niestety część spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych wyklucza możliwość montażu zewnętrznego elementu klimatyzacji typu „split” na elewacji budynku. Zamiast montowania skraplacza na elewacji mieszkania można też spróbować wykorzystać przewody kominowe i dach. Tutaj także należy jednak uzyskać pozwolenie, o co niełatwo. W efekcie za każdym razem zanim podejmie się decyzję o zakupie urządzenia należy najpierw sprawdzić na jakie rozwiązania pozwala spółdzielnia lub wspólnota. W ostateczności nikt nie zabroni użycia mniej efektywnego klimatyzatora przenośnego. Tak jak wspomniano, należy się jednak liczyć z koniecznością odprowadzania ciepłego powietrza na zewnątrz mieszkania za pomocą mechanicznej wentylacji lub rury wystawionej za okno.

W jeszcze gorszej sytuacji są osoby, które posiadają mieszkanie w budynkach wpisanych do rejestru zabytków. Ci potrzebują, nie tylko zgody wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni, ale też konserwatora zabytków. Przeważnie na pozytywną decyzję można mieć nadzieje, gdy skraplacz nie będzie oszpecał elewacji, czyli na przykład nie będzie zamontowany na froncie elewacji, tylko od strony podwórza. Wniosek do konserwatora podlega opłacie w wysokości 82 zł. Na wydanie decyzji wnioskodawca czekać będzie maksymalnie miesiąc, a w przypadku spraw skomplikowanych do 2 miesięcy. W takim wypadku z uroków klimatyzacji przyjdzie się cieszyć dopiero latem 2016 roku.