Maj zakończył nam trwającą od stycznia dobrą passę, w ramach której regularnie - z miesiąca na miesiąc - cieszyliśmy się z konsekwentnie rosnącego popytu na kredyty mieszkaniowe. Najnowsze dane nie są jednak złe, bo popyt okazał się o ponad 45% wyższy niż przed rokiem. Optymizm studzi jednak fakt, że w maju złożyliśmy bez mała 27 tysięcy wniosków kredytowych, czyli o ponad 5 tysięcy mniej niż w kwietniu – wynika z danych BIK.

Długie weekendy zaburzają dane za maj

Wbrew pozorom nie ma tu wciąż jednak powodów do zmartwienia. Przypomnijmy, że kwietniowy popyt na kredyty bardzo pozytywnie zaskoczył, bo był zbliżony do tego z września 2023 roku, a więc z okresu działania „Bezpiecznego Kredytu 2%”.

Reklama

Ponadto nie możemy zapomnieć o dwóch długich weekendach, które mogły w maju negatywnie rzutować na skłonność do wnioskowania o „hipoteki”. Dopiero dane za kolejne miesiące pokażą czy mamy tu do czynienia ze stabilizowaniem się popytu na kredyty na bardzo przyzwoitym skądinąd poziomie. Nie wykluczone jednak, że potencjalni nabywcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a w drodze po własne „M” zatrzymało ich otwarcie sezonu grillowego.

ikona lupy />
Indeks popytu na kredyty mieszkaniowe / HREIT - Heritage Real Estate Investment Trust

Popyt na kredyty rośnie dziś organicznie

Ostatnie miesiące pokazują, że popyt na kredyty jest w oczywisty sposób niższy niż w drugim półroczu 2023 roku, a więc w krótkim epizodzie działania „Bezpiecznego Kredytu 2%”. Z drugiej strony chętnych na „hipoteki” jest też znacznie więcej niż w kwartałach poprzedzających wprowadzenie rządowego programu dopłat do kredytów. Bardzo budujące jest to jaką siłę popyt na kredyty pokazuje w bieżącym roku. Na jego skalę pozytywnie wpływa bardzo mocny realny wzrost wynagrodzeń oraz fakt, że o „hipoteki” jest znacznie łatwiej niż rok czy dwa lata temu. Nie bez znaczenia jest też konsekwentnie odbudowująca się od kilku miesięcy oferta mieszkań na sprzedaż.

Prognozy na kolejny miesiąc sugerują, że dynamika wynagrodzeń spowolni, ale jej rolę – jako konia pociągowego popytu na kredyty - mogą częściowo przejąć stopy procentowe. Ostatnie dni pokazują bowiem odżywanie nadziei na powrót RPP na ścieżkę obniżek stóp procentowych jeszcze w bieżącym roku. Wraz z upływem czasu okaże się, czy jest to realna zmiana, czy tylko spekulacyjna zagrywka graczy rynkowych. Ewentualne cięcia stóp są o tyle ważne dla potencjalnych kredytobiorców, że przy tańszych kredytach spadać powinny raty, ale też w górę powinna pójść zdolność kredytowa.

Nie bez znaczenia jest więc fakt, że w naszym otoczeniu na obniżki stóp zdecydowali się już Szwajcarzy, Szwedzi, Czesi, Węgrzy, a nawet Ukraińcy. Podobny ruch oczekujemy ze strony EBC i Wielkiej Brytanii, ale i tak oczy zwrócone są przede wszystkim na to co zrobi amerykański FED. Rynek wciąż wieży w to, że Amerykanie wejdą na ścieżkę obniżek jeszcze w bieżącym roku. To otoczenie ma też wpływ na oczekiwania dotyczące ruchów naszej rodzimej RPP. Od końcówki maja odżywają bowiem nadzieje na powrót Rady na ścieżkę obniżek jeszcze w 2024 roku. Nagłej rewolucji trudno się jednak spodziewać. Nawet jeśli temat ten będzie w tym gremium dyskutowany, to pewnie nie wcześniej niż po wakacjach.

ikona lupy />
WIBOR 3M / HREIT - Heritage Real Estate Investment Trust