Według miejscowych mediów, celem ataku były potężne głośniki, przez które od początku tygodnia nadawane są propagandowe komunikaty. Jednak - jak podano już oficjalnie - żaden z głośników nie uległ uszkodzeniu. Kilka dni temu Pjongjang zagroził zmasowanym uderzeniem na Południe, o ile władze w Seulu nie zaprzestaną emisji tych nagrań.

Na ostrzał rakietowy odpowiedziała artyleria Korei Południowej. W związku z atakiem w Seulu zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

>>> Czytaj też: Erytrea, czyli „Korea Północna Afryki". Zobacz, skąd Polska przyjmie uciekinierów

Korea Południowa rozpoczęła nadawanie propagandowych treści na początku tygodnia. MON w Seulu poinformowało wówczas, że to właśnie Pjongjang odpowiedzialny jest za podłożenie po południowokoreańskiej stronie granicy min, które raniły żołnierzy tego kraju. Północ odrzuciła te oskarżenia i zażądała wyłączenia głośników. Zagroziła też użyciem siły.

Od poniedziałku Korea Południowa i USA prowadzą wspólne manewry na Półwyspie Koreańskim. Korea Północna zazwyczaj uznaje tego typu ćwiczenia za zagrożenie dla suwerenności.