Nie śpiesz się. Pieniędzy szybko nie zabraknie, a od stycznia banki wcale nie będą wymagały od kredytobiorców więcej gotówki.

Od lat tuż przed końcem roku polski rynek nieruchomości się ożywia. Raz kupujący chcą uciec przed wyższym wkładem własnym, kiedy indziej przed zmianami w programach dopłat do kredytów lub boją się, że w styczniu ich zdolność kredytowa spadnie. Gdyby tego było mało niektórzy deweloperzy przed końcem roku kuszą promocjami, bo chcą się pochwalić dobrymi wynikami sprzedaży. W tym roku nie jest inaczej, z tą różnicą, że styczniowych zmian nie należy się obawiać.

Nie taki nowy rok straszny

Spójrzmy na szczegóły. W 2015 roku trzeba mieć 10% wkładu własnego, aby kupić mieszkanie na kredyt. Żeby więc ubiegać się o możliwość zadłużenia na zakup mieszkania wartego 300 tys. zł trzeba mieć 30 tys. w gotówce na sam wkład własny. Do tego dochodzą jeszcze koszty transakcyjne (sąd, notariusz, podatek, pośrednik) i okołokredytowe i wychodzi na to, że aby kupić wspomniane lokum trzeba mieć w gotówce od 40 (mieszkanie nowe) do 60 tys. zł (mieszkanie używane), a ponadto zadłużyć się na kolejne 270 tys.

Od stycznia 2016 roku wysokość wymaganego wkładu własnego ma wzrosnąć z obecnych 10% do 15%. Ale uwaga! Paradoksalnie nie znaczy to wcale, że aby kupić modelowe mieszkanie trzeba będzie posiadać dodatkowe 15 tys. zł (5%) gotówki. Wystarczy jej tyle co w 2015 roku. Komisja Nadzoru Finansowego wymaga bowiem, żeby co prawda banki w 2016 roku udzielały kredytów z co najmniej 15-proc. wkładem własnym, ale wszystko ponad 10% można ubezpieczyć. Wiąże się to oczywiście z dodatkowym kosztem, ale w omawianym przypadku może być on rzędu 100 -200 złotych w skali roku i ta dodatkowa opłata jest pobierana tak długo, aż spłacając comiesięczne raty kredytobiorca spłaci na tyle dużo pożyczonego kapitału, że osiągnie wymagany przez bank wkład własny. Co więcej już dziś większość banków taką opłatę pobiera od klientów, którzy mają wkład własny niższy niż 20%. W praktyce od stycznia niewiele się więc zmieni i będzie można kupić mieszkanie mając 10-proc. wkład własny do kredytu.

Póki co pieniędzy ci u nas dostatek

Przed końcem roku mogą się też pojawić głosy, że warto pospieszyć się z zakupem mieszkania, bo może zabraknąć pieniędzy na dopłaty w programie „Mieszkanie dla młodych”. Przypomnijmy, że od września można z jego pomocą kupić także używane mieszkania i domy, a do tego podniesiono kwoty dopłat dla rodzin z przynajmniej dwójką dzieci. Dla rodzin wielodzietnych (z przynajmniej trójką dzieci) preferencje są spore, bo rodziny mogą dostać z budżetu nawet 113,8 tys. zł na zakup mieszkania, a do tego nie ważne ile mają lat i ile posiadają już nieruchomości.

Co prawda we wrześniu zainteresowanie programem bardzo mocno wzrosło, ale i tak nie ma obawy, że w bieżącym roku budżet na dopłaty zostanie wykorzystany. Inaczej może być w 2016 roku, ale trzeba poczekać na więcej informacji, aby wiarygodnie ocenić czy i kiedy kurek z rządowymi dopłatami zostanie w przyszłym roku zakręcony.