Bukmacherzy jak co roku przyjmują zakłady, próbując przewidzieć i przy okazji zarobić na tegorocznym laureacie nagrody Nobla. Laureata pokojowej Nagrody Nobla poznamy w piątek. Co prawda nie jestem kimś, kto chętnie będzie się zakładał o nazwisko zwycięzcy, ale mam nadzieję, że tegoroczna nagroda powędruje do Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz jest dziś faworytką zakładów, ze średnią szans 6-1. A co więcej, w moim przekonaniu zasługuje na to, aby wygrać.

Konkurencja jest silna. Wśród kandydatów znaleźli się:

  • papież Franciszek, który w tym roku pomógł przywrócić stosunki dyplomatyczne pomiędzy USA a Kubą;
  • rosyjska gazeta śledcza „Nowaja Gazieta”, która relacjonowała przebieg prowadzonej przez Rosję wojny hybrydowej na Ukrainie;
  • kongijski ginekolog Denis Mukwege, który pomaga kobietom wykorzystanym przez gang w pogrążonym w wojnie domowej kraju;
  • Mussie Zerai, ksiądz z Erytrei, który pomagał uchodźcom ocalić ich życie, podając ich współrzędne geograficzne przy pomocy telefonu satelitarnego europejskim jednostkom straży ratunkowej;
  • Stowarzyszenie „Artykuł 9”, czyli grupa japońskich pacyfistów, którzy chcą zachować Artykuł 9 japońskiej konstytucji, mówiący o tym, że kraj wyrzeka się prawa do wojny.

Niemiecka kanclerz musiała zmierzyć się z trzema wydarzeniami, które miały wpływ na światowy ład: atak Putina na Ukrainę, kryzys migracyjny powstały w wyniku wojny domowej w Syrii raz grecki kryzys finansowy, który zagroził istnieniu strefy euro i Unii Europejskiej – organizacji, która otrzymała pokojową nagrodę Nobla w 2012 roku za „szerzenie pokoju, demokracji i praw człowieka w Europie”. W każdym z tych trzech przypadków Angela Merkel przeszła trudną drogę, ale zawsze jej stanowisko było logiczne i oparte na zasadach. Rozwiązania, których broniła niemiecka kanclerz, zawsze spotykały się z gradem krytyki.

W czasie kryzysu ukraińskiego Angela Merkel zerwała z niemiecka tradycją, w myśli której Berlin miał ciepłe i nastawione na interesy stosunki z Moskwą. Merkel przeforsowała wprowadzenie sankcji przeciw Putinowi, wiedząc, że będzie to miało negatywny wpływ również na niemiecką gospodarkę. Angela Merkel wie, że sankcje mogą mieć niewielki krótkoterminowy wpływ na Rosję. W ubiegłym roku przypomniała nawet, że aby obalić reżim NRD, trzeba było 40 lat gospodarczej presji. Merkel przyjęła zatem funkcję głównego zachodniego negocjatora z Putinem w czasie, gdy inni przywódcy się poddali.

Konsekwentnie brała udział w spotkania i szukała okazji, aby wymóc kompromis na rosyjskim prezydencie. Niewielu wierzyło, że porozumienie z Mińska, stworzone przez Angelę Merkel i Francois Hollande’a doprowadzi do zawieszenia ognia i walk we wschodniej Ukrainie. Tak się jednak stało. I choć wciąż nie wypracowano politycznego rozwiązania, to udało się ograniczyć liczbę zabitych i rannych. W obliczu zagrożenia, Merkel zachowała się solidarnie wobec Ukrainy i USA, pozostawiając otwartą drogę do negocjacji.

Merkel będzie prawdopodobnie najbardziej zapamiętana ze swojej odpowiedzi na kryzys migracyjny. Niemiecka kanclerz zdecydowała się złamać europejskie zasady i przyjąć imigrantów zamiast ich odsyłać do kraju, w którym wkroczyli na terytorium UE. Kosztem 4 mld euro Niemcy stworzyły plan relokacji, nadwyrężając swoje możliwości prawne i biurokratyczne. Angela Merkel wykorzystała sympatię Niemców i przyjęła tysiące imigrantów, dając im dom i wyżywienie. Mimo to spotkała się z krytyką z obu stron – z jednej strony, że swoją decyzją sprowokowała niebezpieczne podróże z Bliskiego Wschodu do Europy, z drugiej strony, że nie była zbyt wrażliwa na innych i nie przyjęła więcej uchodźców.
Być może Merkel poświęciła swoją polityczną przyszłość na rzecz przyjęcia imigrantów. W nadchodzących latach Niemcy, jako największy europejski kraj imigracji, będą musiały się zmierzyć z wieloma problemami integracyjnymi, które mogą poważnie naruszyć poparcie dla rządzącej CDU w nadchodzących w 2017 roku wyborach. Partie skrajnie prawicowe już dziś zwiększają swoje poparcie we wschodnich Niemczech. Jak dotąd jednak fakt jest taki, że Merkel pomogła znacznie większej licznie rodzin uchodźców niż papież Franciszek czy ksiądz Zerai.

Rola niemieckiej kanclerz w greckim kryzysie jest być może najbardziej kontrowersyjna. Przez wiele miesięcy pełniła bowiem funkcję niemieckiego czołgu, którzy próbuje zrównać z ziemią grecki opór. Dziś jednak może się okazać, że miała rację. Merkel przywróciła bowiem Grecji europejską pomoc, udzielając jej na jeszcze twardszych zasadach, ale być może z większą szansą przetrwania. Grecki premier Aleksie Tsipras, który zgodził się na niemieckie warunki, został niedawno wybrany ponownie przez Greków, pomimo, że początkowo sprzeciwiał się planowi oszczędności i reform. Strefa euro pozostała nienaruszona. I znów choć jest daleko do szczęśliwego zakończenia kryzysu, to uniknięto najgorszych scenariuszy.

Niemcy to kraj, który ma jedną z najciemniejszych kart w historii świata. Przywództwo tego kraju w Europie, i w coraz większym zakresie na świecie, jest wysuwane ze względu na rozmiar i gospodarczą siłę Niemiec. Pokojowa Nagroda Nobla pokazałaby, że dotychczasowe działania Merkel są właściwe, a Niemcy zrobiły wielki postęp od czasu, gdy ostatni przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow w 1990 roku otrzymał Nobla, częściowo za to, że pomógł zjednoczyć Niemcy.

W ostatnich wspomnieniach Geir Lindestad, były sekretarz komitetu noblowskiego, pisze, że Obama otrzymał Nagrodę Nobla w 2009 roku częściowo po to, aby nagroda ta go wzmocniła i zachęciła do dalszych działań. Potem sam Lidestad przyznał, że sztuczka ta nie zadziałała, a nawet najwięksi zwolennicy Obamy mieli problem z przyznaniem mu Nobla. Nie można powiedzieć, że Merkel nie zrobiła nic dla pokoju w trudnych warunkach politycznych. Ale ona także – być może nawet bardziej niż Obama – potrzebuje zachęty.

>>> Czytaj też: Niemcy i Francja już sprzedały Ukrainę. Kolejny konflikt to kwestia czasu