To najwyższa kwartalna wartość zakupów gotówkowych od czasu, kiedy NBP prowadzi takie badania, czyli od 2012 r. To głównie efekt spadku stóp procentowych
do rekordowo niskich poziomów, a co za tym idzie, niskiego oprocentowania lokat w bankach.

– Dziś to mało intratna inwestycja. Część inwestorów decyduje się więc na zakup mieszkań z myślą o późniejszym wynajmie. To inwestycja bardziej czasochłonna, ale jednocześnie znacznie bardziej zyskowna – tłumaczy Bartosz Turek z Lion’s Banku.

W sierpniu średnie oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych wynosiło zaledwie 1,84 proc. Tymczasem w największych miastach można na wynajmie zarobić rocznie ok. 4–5 proc. wartości wynajmowanego mieszkania. Rekordowe zakupy gotówkowe mieszkań to także skutek rosnących wymogów co do wkładu własnego przy kredytach. W tym roku wynosi on minimum 10 proc., przy czym część banków wymaga wkładu jeszcze wyższego.