Władze PKP Cargo chciały przekonać związkowców, że byłby on sprzeczny z prawem.

Szef kolejarskiej Solidarności Henryk Grymel już kilka dni temu zapowiadał, że związki nie zjawią się na rozmowach. Podkreślił, że członkowie zarządu nie mają prawa decydować o tym, czy strajk jest zgodny z prawem. Zaznaczył jednocześnie, że związki zawodowe spełniły wszystkie wymagania, by przeprowadzić protest zgodnie z prawem.

Tymczasem władze spółki podejrzewają, że referendum strajkowe, które zostało przeprowadzone w sierpniu, może być podstawą do podważenia legalności protestu. Odbyło się ono już po fiasku rozmów w sprawie wysokości podwyżek, których żądali związkowcy.

Kilka dni temu władze spółki złożyły wniosek do sądu o uznanie ewentualnej akcji strajkowej za nielegalną . Sąd ma podjąć decyzję do 10 listopada.

>>> Czytaj też: Impas w PKP Cargo. Będzie strajk od poniedziałku?