OPEC zapowiedziało w piątek, że zamierza utrzymać produkcję ropy na poziomie ok. 31,5 mln baryłek dziennie. Zdaniem Goldmana wartość ta może jednak wzrosnąć nawet do 31,8 mln. - podaje businessinsider.com. OPEC analizuje też sytuację na rynku pod kątem kierunku eksportu większej niż dotąd ilości produkowanego surowca w Iranie.

Goldman zauważa, że OPEC liczy na samoregulację rynku i nie komentuje kwestii wprowadzenia obowiązkowych kwot na produkcję ropy dla poszczególnych państw. Kontynuowanie przez kraje Bliskiego Wschodu strategii może zdaniem analityków banku doprowadzić do dalszych głębokich obniżek cen ropy, co będzie wynikiem wytworzenia się na rynku jeszcze większej nadpodaży.

W ciągu kilku najbliższych miesięcy ceny ropy powinny oscylować wokół 40 dol. za baryłkę, czyli na poziomie zbliżonym do obecnego. Jednak dalszy wzrost tempa produkcji surowca przez OPEC jeszcze bardziej zdusi ceny, co postawi producentów w obliczu rynkowej katastrofy.

Chociaż przez ostatni rok wiele zrobiono, by doprowadzić produkcję ropy do „ceny równowagi”, obecnie na rynku obowiązuje jednak „cena wydobycia”. „Cena równowagi” znajduje się na poziomie, który zapewnia opłacalność produkcji, natomiast „cenę wydobycia” wyznacza absolutnie najniższy poziom, poniżej którego produkcja w ogóle nie jest możliwa.

OPEC rozpoczęło obecnie prowadzoną strategię kilka lat temu, czyli zaraz po wybuchu w USA boomu łupkowego. Jej celem jest wywołanie na rynku nadpodaży, która prowadzi do bankructwa mniejszych producentów, którzy nie są w stanie dochodowo sprzedawać poniżej pewnego poziomu cen. Innymi słowy - OPEC w dużej mierze uderza w USA.

>>> Czytaj też: Ceny ropy znów spadły. Kraje OPEC nie ograniczą eksportu surowca