Azjatyckie papiery wartościowe znajdujące się w rękach banku (w Japonii, Hongkongu i Singapurze) nie są wystarczająco konkurencyjne i rentowne. Cięcia w zatrudnieniu, które mogą objąć nawet 7 tys. osób zatrudnionych w inwestycyjnej części banku mają zostać przeprowadzone w 2016 roku – informują osoby znajdujące się blisko sprawy, które proszą o anonimowość z powodu jej poufności.

Sytuację banku poprawić ma nowy dyrektor generalny Jes Staley, który sprawuje funkcję od początku bieżącego miesiąca. Jego głównym zadaniem będzie poprawa rentowności działu inwestycyjnego, który cierpi z powodu złego zarządzania, zbyt wysokich kosztów oraz zaostrzenia wymogów kapitałowych. Barclays ma przeorientować się na brytyjski i amerykański rynek i dokładnie przyjrzeć przeprowadzanym operacjom w Azji i na Bliskim Wschodzie, których rentowność jest wątpliwa. Dział bankowości inwestycyjnej odpowiada za ok. jedną trzecią całkowitego przychodu Barclays, ale ma też zdecydowanie najniższą stopę zwrotu z kapitału ze wszystkich działów na poziomie 2,7 proc. (za 2014 rok).

Również inne banki zamykają niektóre oddziały, by skupić się na bardziej dochodowych regionach. Morgan Stanley planuje po latach spadających przychodów i malejącej rentowności zwolnienie jednej czwartej całkowitego stałego personelu. Standard Chartered Plc, który prawie cały zysk generuje w Azji zapowiedział, że ograniczy zatrudnienie o 15 tys. miejsc, co pozwoli na zaoszczędzenie do 2018 roku 2,9 mld dol.

Priorytetem dla nowego dyrektora generalnego Barclays będą operacje przeprowadzane przez bank w Londynie i Nowym Jorku, które obejmą głównie fuzje i przejęcia, rynek długu oraz rynek kapitałowy.