Jak zaznaczył w rozmowie z IAR Grzegorz Baczewski, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy Konfederacji Lewiatan, zatrudnienie i wynagrodzenia rosną zwłaszcza w sektorze przedsiębiorstw i ta tendencja nie powinna w tym roku się zmienić. Presja na wynagrodzenia będzie zaś wynikała z tego, że pracodawcy chcą tworzyć coraz więcej miejsc zatrudnienia. Także z tego, że chętnych na podjęcie pracy jest coraz mniej.

Pracodawcy są również skłonni oferować podwyżki tym, których chcą zatrzymać w swoich firmach. Trend na rynku pracy jest bowiem taki, że opłaca się pracę zmieniać. Jak twierdzi Grzegorz Baczewski, zwykle łatwiej jest otrzymać wyższą podwyżkę kiedy zmieni się firmę, niż kiedy poprosi się dotychczasowego pracodawcę o podniesienie pensji.

Grzegorz Baczewski zwraca uwagę, że wysoki poziom popytu na pracę to efekt dobrej koniunktury, która trwa już od dłuższego czasu.

Na wzrost wynagrodzeń w tym roku wpłyną też regulacje prawne. O 100 złotych, do 1850 złotych wzrosła bowiem płaca minimalna. Są są też zapowiedzi ustalenia minimalnej stawki godzinowej dla pracujących na umowach zleceniach i dla samo zatrudnionych oraz zapowiedzi rozprawiania się z umowami cywilnoprawnymi, które często były zawierane na niższe stawki. Jeśli będą zamieniane faktycznie na umowy o pracę, to należy się spodziewać, że wzrosną wynagrodzenia - podkreśla Grzegorz Baczewski.

>>> Polecamy: Trwa wojna o specjalistów. Którym krajom najbardziej grozi „drenaż umysłów”?