Nie przekonało to jednak inwestorów. Na ostatniej sesji akcje spadły o 12 proc. Od czasu debiutu spółki na giełdzie w sierpniu 2014 roku akcje straciły na wartości 89 proc.

GoPro zanotowało stratę 34,5 mln w czwartym kwartale. Sprzedaż dramatycznie spadła pod koniec roku. Niesprzedane kamerki leżą na sklepowych półkach. Święta, czy czas żniw dla producentów gadżetów elektroniki w tym roku były fatalne. Sprzedaż była niższa o 31 proc. niż rok wcześniej.

Nicholas Woodman, szef GoPro, twierdzi, że wie jak rozwiązać problemu firmy.

Twierdzi, że GoPro stał się urządzeniem używanym przez niszowy rynek i nie stała się powszechna. Nisza została zagospodarowana i nie wchłania więcej urządzeń w takiej skali jak by sobie tego życzyli akcjonariusze. Woodman chce, aby kamerki stały się jeszcze łatwiejsze w użyciu, co pozwoli rozszerzyć grupę odbiorców.  Lepsze oprogramowanie i łatwiejsza edycja nagranych materiałów ma być udaną receptą.

Powiedział też, ze GoPro będzie sprzedawać w przyszłości tylko trzy kamery: Hero 4 Black, Hero 4 Silver i Hero 4 Session. Zrezygnuje natomiast z najtańszego modelu o nazwie Hero. Nie będzie produkować też Hero+ LCD.

Ale firma nie rezygnuje z ekspansji. Już planuje prace nad Hero 5 oraz dronem Karma. Zamierza też wejść w segment produktów wirtualnej rzeczywistości.

Czytaj więcej: "Chińskie Apple" wchodzi na polski rynek. To pierwszy kraj w Europie

GoPro zmuszone było zwolnić 7 proc. pracowników w zeszłym roku.

GoPro to marka, która produkuje głównie kamerki sportowe. Przez wielu jest uwielbiana i uważana za kultową. Świetny marketing, dobry produkt i kiedyś wystarczało to na duże zyski.

Jak już pisały media już na początku roku porażka GoPro wzięła się z trzech czynników.

Wielu analityków twierdzi, że firma stała się ofiarą własnego sukcesu. Kamerki są wysokiej jakości i po prostu się nie psują. Kolejne generacje produktów nie są przeskokiem technologicznym. Liczna baza klientów, których można nazwać nawet fanami, przestała się powiększać. Liczni amatorzy sportów mniej lub bardziej ekstremalnych już kupili produkty GoPro. Grono klientów nie rośnie.

Druga kwestia to ceny produktów GoPro. Są po prostu wysokie. Jakość kosztuje, ale nie wszyscy będą używali kamerek 30 metrów pod wodą. Większość nabywców będzie korzystała z kamerek w mniej ekstremalnych miejscach i mając do wyboru 400 dolarów za GoPro i 100 dolarów za kamerkę Xiaomi wybierze produkt tańszy, który spełnia oczekiwania użytkownika.

Trzecim wyzwanie dla GoPro jest coraz lepsza jakość kamerek w smartfonach. Wiele z nich jest już nawet wodoodpornych. Jeśli jakość jest zbliżona, to po co mieć dwa urządzenia w kieszeni, jak można mieć jedno?