Rosja przedstawiła kolejny wniosek do ONZ w sprawie nowego wytyczenie granic szelfu. Już w 2001 roku próbowała zmienić obowiązujące granice. Wówczas aplikacja Moskwy została odrzucona. Teraz jak twierdzą władze rosyjskie sytuacja się nie powtórzy, bo mają wystarczająco dużo dowodów, aby potwierdzić swoje roszczenia.

- Rosja przedstawiła swój wniosek o przedłużenie terytorium na arktycznym szelfie kontynentalnym i został on zarejestrowany. Zebraliśmy obszerny i dokładny materiał - powiedział Siergiej Donskoj, rosyjski minister zasobów naturalnych i środowiska. Dodał, że dokumenty zostały dobrze przyjęte przez komisję ONZ, które będą teraz rozpatrywać wniosek Rosji.

Pierwszy wniosek Rosji z 2001 roku został odrzucony z powodu braku naukowych dowodów geologicznych.

- Od 2002 do 2014 roku, odbyło się dziewięć wypraw prowadzących badania geofizyczne i geologiczne w centralnej części basenu Oceanu Arktycznego. Wykorzystano przy tym lodołamacze atomowe, a także okręty podwodne – wyjaśnia Donskoj.

Komisja ONZ ma rozpocząć rozpatrywanie wniosku pod koniec tego miesiąca. Do podjęcia ostatecznej decyzji może minąć od dwóch do czterech lat – dodaje minister.

Minister dodał również, że Kanada, Dania i USA, którzy granice również przebiegają w Arktyce nie sprzeciwiają się rozpatrywaniu przez ONZ propozycji Rosji dotyczących roszczeń terytorialnych na szelfie arktycznym.

Moskwa obecnie przestrzega Konwencji ONZ z 1982 roku o prawie morza. Konwencja mówi, że kraje arktyczne mają prawo do 200 mil morskich strefy ekonomicznej na szelfie kontynentalnym wzdłuż własnych brzegów.

Każde z pięciu państw "arktycznych", czyli: Rosja, Kanada, USA, Dania i Norwegia może zgodnie z konwencją ONZ z roku 1982 zwiększyć liczącą 200 mil wyłączną strefę ekonomiczną, jeśli dowiedzie, że obszar poza nią jest przedłużeniem szelfu kontynentalnego kraju.

Rosja twierdzi, że podwodne pasmo górskie zwane Grzbietem Łomonosowa, które rozciąga się wzdłuż całego Morza Arktycznego, jest częścią jej lądowego terytorium euroazjatyckiego. Stąd Moskwa twierdzi, że jej część szelfu arktycznego sięga aż do bieguna północnego.

Jeśli Komisja ONZ przyzna prawo Rosji do powiększenia terytorium ekonomicznego, to uzyska prawo do ponad 5 miliardów ton ropy naftowej i gazu ziemnego. Rosyjskie ministerstwo wylicza wartość na 30 bilionów dolarów.

Cześć tego terytorium może być spore. Dania, jako jedno z „państw arktycznych” też rości sobie pretensje do szelfu w Arktyce. Dokładniej to podwodne pasma górskie w Arktyce uznaje za przedłużenie szelfu biegnącego od granic Grenlandii.

W grudniu 2015 roku po 12 latach badań i kosztach sięgających 55 mln dolarów, Dania złożyła wniosek o przyznanie jej obszaru o powierzchni około 895 541 kilometrów kwadratowych dna morskiego pod Arktyką. Obszar 20 razy większy niż sama Dania.

Rosja nie ogranicza się do działań na forach międzynarodowych, a stosuje również politykę faktów dokonanych.

Od 2012 roku Moskwa wysyła wojsko na terytorium Arktyki. Już działają tymczasowe bazy wojskowe, w których mają znaleźć zastosowanie mobilne elektrownie jądrowe. Do 2018 roku rosyjskie bazy pod biegunem będą wyposażone w doskonały i nowoczesny sprzęt, tak aby bazy mogły być aktywne przez cały rok – twierdzi Siergiej Szojgu, minister obrony Rosji.

Czytaj więcej: Arktyka, Krym, Obwód Kaliningradzki. To 3 jądra nowej rosyjskiej strategii

Tym poczynaniom przygląda się Waszyngton. Amerykańscy wojskie nie lekceważą potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji. Moskwa rozwija wojska arktyczne budując bazy rakietowe i infrastrukturę bojową.

Liczne okręty i lodołamacze o napędzie jądrowym są znaczną przewagą Rosjan nad USA i innymi krajami. Dania i Norwegia w ogóle nie mają jednostek zdolnych działać w Arktyce, natomiast Kanada ma jeden ciężki lodołamacz, a USA dwa. Są to jednak jednostki znacznie mniejsze niż rosyjskie i bardzo stare.