Do takich wniosków prowadzi analiza rządowego projektu ustawy, której głównym zadaniem ma być zapobieganie spekulacjom na rynku nieruchomości rolnych po 1 maja 2016 r. (wówczas kończy się okres ochronny na zakup ziemi przez obcokrajowców). Planowane przepisy dają szczególne uprawnienia ANR. Będzie jej m.in. przysługiwać prawo pierwokupu udziałów i akcji w spółce prawa handlowego, która jest właścicielem nieruchomości rolnej (z wyłączeniem sprzedaży akcji na giełdzie).

Zapis ten ma umożliwić agencji odzyskanie gruntów nabytych przez słupy – spółki założone jedynie po to, aby ominąć regulacje zakazujące kupowania ziemi przez cudzoziemców bez uzyskania zgody ministra spraw wewnętrznych. Jak się jednak okazuje, z uszczelnianiem przepisów rząd poszedł za daleko. Do tego stopnia, że możemy być świadkami absurdalnych sytuacji.

– Gdy zapadnie decyzja o sprzedaży akcji dewelopera lub banku [posiadającego ziemię rolną – red.] jakiemuś inwestorowi, prawo do ich pierwokupu będzie miała agencja. Za cenę ustaloną przez strony transakcji – tłumaczy Piotr Woźniak, radca prawny z kancelarii EY Law.

Co gorsza nabycie papierów nie będzie ograniczone do wartości nieruchomości rolnej. – Jeśli przedmiotem transakcji będzie 50 proc. udziałów wartych wiele miliardów złotych, a u dewelopera lub w banku będzie tylko jedna mała nieruchomość rolna, to agencja i tak będzie mogła nabyć całość przedmiotu transakcji, czyli te 50 proc. akcji – wyjaśnia prawnik.

Związek Banków Polskich zapowiada wyjaśnienie sprawy. – Odnotowujemy zaniepokojenie wśród banków – przyznaje jego prezes Krzysztof Pietraszkiewicz. ©?

>>> Czytaj też: Kryzys na polskim rynku mleka. "Grozi nam załamanie produkcji"