Szefowa państwa, zagrożona procesem i usunięciem jej z urzędu przez Kongres Narodowy od zarzutem współodpowiedzialności za kryzys wywołany aferami korupcyjnymi wokół państwowego koncernu naftowego Petrobras, zaproponowała ten pakt podczas wielkiego spotkania ze swymi zwolenniczkami w pałacu prezydenckim w Brasilii.

Żądanie parlamentarnego impeachmentu wobec prezydent Rousseff oparte jest na zarzutach, które dotyczą zaciągania w ostatnich latach przez jej rząd - w sześciu przypadkach bez zgody Kongresu - kredytów na realizację jego programów socjalnych.

Druga grupa zarzutów to przyjmowanie przez rządzącą Partię Pracujących znacznych kwot na kampanię prezydencką Rousseff w 2014 roku. Analogiczne zarzuty parlamentarna komisja wysunęła wobec komitetów wyborczych prawicowych rywali Dilmy Rousseff.

Prokuratura prowadząca od dwóch lat dochodzenia w sprawie wielkich afer korupcyjnych wokół Petrobrasu ustaliła, że jednym ze sponsorów było m.in. drugie co do wielkości przedsiębiorstwo budowlane Brazylii, Odebrecht. Uzyskiwało ono w zamian za łapówki dla dyrektorów Petrobrasu, podobnie jak wiele innych, ogromne zamówienia na roboty budowlane na warunkach bardzo niekorzystnych dla państwowego koncernu naftowego.

Dochodzenia prokuratorskie ukazały ogromne rozmiary endemicznej korupcji w brazylijskich sferach gospodarczych i politycznych.

Dilma Rousseff na "spotkaniu jej zwolenniczek na rzecz demokracji" w Pałacu Prezydenckim w Brasilii zaapelowała w czwartek o "pakt, porozumienie narodowe", ponieważ "ten rząd sprawuje władzę w imieniu wszystkich obywateli, a nietolerancja i nienawiść prowadzą na manowce". Zapowiedziała, że będzie poszukiwała porozumienia, dzięki któremu można będzie przezwyciężyć kryzys.

Nawiązując do próby jej impeachmentu przygotowywanej przez Kongres, zwróciła się z apelem, aby przestał dyskutować o różnych posunięciach, "które nie służą krajowi".

Wezwała parlament, aby zamiast tego poszukiwał jedności wokół inspirowanych przez Partię Pracujących reform podejmowanych w interesie najuboższych Brazylijczyków i rozwiązań mających na celu zachowanie w warunkach kryzysu gospodarczego "zdobyczy uzyskanych przez ludzi pracy" w tym 200-milionowym kraju.

Nawiązała do bezprecedensowego osiągnięcia, którym było wyprowadzenie w ciągu kilku lat ze "strefy ubóstwa" ok. 40 milionów najuboższych Brazylijczyków.

Dilma Rousseff oświadczyła, że nie istnieje "żadna prawna motywacja" uzasadniająca wytoczenie przez parlament procesu przeciwko szefowej państwa. "Toczy się obecnie gra o poszanowanie reguł demokratycznych (...) To zakamuflowany zamach stanu" - dodała. (PAP)