- Nasza pięta achillesowa polskiej gospodarki. Nie ma co chować głowy w piasek – stwierdził całkiem niedawno wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Nie podał na razie jednak żadnej recepty, ani zachęty, na to aby Polacy zaczęli oszczędzać.

Tylko 43 proc. Polaków deklaruje, że posiada oszczędności. Tak niski odsetek osób deklarujących w Polsce posiadanie oszczędności jest zapewne zasługą niskiej zamożności społeczeństwa. Polacy najrzadziej ze wszystkich państw, które wzięły udział w badaniu, deklarują posiadanie funduszu awaryjnego – czyli łatwo dostępnych środków na nieprzewidziane wydatki.

Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Posiadamy naprawdę skromne zapasy środków finansowych.

Pod koniec trzeciego kwartału 2015 r. stan aktywów finansowych gospodarstw domowych, czyli naszych oszczędności wyniósł 1719 mld zł. Zwiększyły się realne dochody gospodarstw domowych, konsumpcja nieznacznie wzrosła, ale oszczędności Polaków spadły - podał bank centralny w raporcie o sytuacji finansowej sektora gospodarstw domowych w trzecim kwartale 2015 r.

Dlaczego jest gorzej niż było? Przy zasadniczo niższych dochodach oraz nieznacznie tylko obniżonej konsumpcji, znacząco niższe okazały się oszczędności gospodarstw domowych, w tym w szczególności tzw. oszczędności dobrowolne (tj. te oszczędności, które nie wynikają z członkostwa w otwartych funduszach emerytalnych). Stopa oszczędzania w trzecim kwartale 2015 r., po rewizji GUS i korekcie sezonowej, wyniosła 1,9 proc. i tym samym kontynuowała trend spadkowy.

źródło: Materiały Prasowe

Gdzie Polacy trzymają swoje oszczędności? - Gospodarstwa domowe lokowały środki głównie w aktywach o względnie niskim poziomie ryzyka i dużej płynności (gotówka i depozyty krótkoterminowe) – podkreślili eksperci.

Komisja Europejska przeprowadziła badania dotyczące skłonności Europejczyków do oszczędzania. Największymi ciułaczami wcale nie okazali się Szkoci, tylko Szwedzi. Gdzie w rankingu plasują się Polacy? Niestety bardzo nisko.

Z najnowszego badania Komisji Europejskiej z marca 2016 r., wynika, że w Szwecji jest największa przewaga gospodarstw domowych, które deklarują oszczędzanie nad gospodarstwami, które chcą wydawać pieniądze w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W Szwecji różnica ta wynosi prawie 60 pkt proc. (59,6 p.p.) na korzyść oszczędzających. Kolejne były Finlandia i Luksemburg.

W całej Unii Europejskiej skłonność do oszczędzania nie jest zbyt wysoka. Zarówno we wspólnocie, jak i w strefie euro przewagę miały gospodarstwa domowe planujące duże wydatki w ciągu najbliższego roku.

Polska znalazła się w grupie państw, w której zdecydowana większość gospodarstw domowych zamierza wydawać pieniądze w najbliższych 12 miesięcy. W rankingu plasujemy się na ósmym miejscu od końca z wynikiem minus 30 pp.

Skąd bierze się tak niska nasza pozycja? Polacy, ale też Grecy nie mają z czego oszczędzać, bo większość dochodów muszą przeznaczyć na bieżącą konsumpcję. Na samym końcu rankingu plasują się biedniejsze kraje z południa Europy i Europy Wschodniej. Co innego obywatele bogatej Europy Zachodniej czy Skandynawii, która przoduje w tym zestawieniu.

>>>Czytaj więcej: Ciułacze Europy. Mieszkańcy tych krajów oszczędzają najchętniej [RANKING]

Jak kształtuje się stopa oszczędności w Polsce, a jak w naszym regionie świata? Polska wypada najgorzej wśród państw dawnego bloku sowieckiego. Najbardziej zapobiegliwi w grupie dawnych demoludów są Słoweńcy, którzy odłożyli równowartość 25,9 proc. swojego PKB. Niewiele mniejsze oszczędności mają Estończycy - 25,7 proc., Bułgarzy (23,2 proc.), Łotysze (22,4 proc.) i Czesi (22,2 proc.). W Rumunii i Chorwacji stopa oszczędności jest identyczna i wynosi 21,3 proc., niemal tyle samo co na Węgrzech - 21,2 proc. Litwini na czarną godzinę odłożyli 20,5 proc. PKB, a Słowacy 20,4 proc. Polska z 19 proc. znajduje się na szarym końcu krajów regionu.

Stopa oszczędności w Polsce od lat jest mniej więcej taka sama. W 1996 r. wynosiła 18 proc. potem nieznacznie wzrosła osiągając swój szczyt w przededniu kryzysu finansowego w 2008 r. - 20 proc. W kryzysowych latach zaczęliśmy konsumować oszczędności i stopa spadła do około 16 proc. Pozytywne jest to, że od 2011 r. trend jest lekko wzrostowy, a w tym roku ma szanse być dodatkowo wzmocniony silnym impulsem w postaci programu 500+.

>>>Czytaj więcej: Dlaczego tak mało oszczędzamy?

– Oszczędzanie to wciąż wyłącznie domena osób, które na to stać. Powodem takiej sytuacji mogą być wydarzenia jednorazowe, o których mówią respondenci lub dodatkowe i nieprzewidziane wydatki – twierdzi Rafał Benecki, ekonomista ING Banku.

– W ostatnim czasie Polacy charakteryzują się małą regularnością w oszczędzaniu. Z kolei w grupie osób, które na to stać widać, że jest to proces bardzo chaotyczny. Zaledwie 17% ankietowanych, dysponujących oszczędnościami mówi, że robi to regularnie – to niski odsetek na tle krajów sąsiedzkich. Polacy nie posiadają także funduszy ostrożnościowych, które są zabezpieczeniem na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Pokazuje to, że po stronie edukacji ekonomicznej oraz sposobu prowadzenia budżetów domowych wciąż jest wiele do zrobienia – podkreślił ekonomista.

W międzynarodowym badaniu „Finansowy Barometr ING” Polska zajęła ostatnie miejsce pod względem odsetka osób posiadających odłożone środki. Tylko 43% Polaków deklaruje, że posiada oszczędności. W badaniu ING wzięło udział 13 krajów, m.in. Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Czechy, Rumunia i Turcja. Przeciętnie w Europie odsetek osób posiadających oszczędności wyniósł 58%. Polacy z wynikiem 43% zajęli ostatnie miejsce wśród wszystkich badanych państw. Mieszkańcy Luksemburga (81%) i Holandii (75%) najczęściej deklarowali posiadanie oszczędności. Najrzadziej - obok Polski - Rumunia (44%) i Turcja (48%).

Kolejny już raz Polska znalazła się na końcu grupy badanych krajów pod względem odsetka osób posiadających oszczędności. Dane makroekonomiczne pokazują jednak, że depozyty w sektorze bankowym rosną szybciej od oczekiwań, a stopa oszczędności dobrowolnych według szacunków GUS i NBP wygląda lepiej niż parę lat temu. To oznacza, że posiadanie oszczędności nie „rozpowszechnia się”, pomimo trwającego wzrostu gospodarczego i spadającego bezrobocia. Nasze badanie pokazuje również, że Polakom brakuje systematyczności i przezorności w oszczędzaniu.

Polacy najrzadziej ze wszystkich państw, które wzięły udział w badaniu, deklarują posiadanie funduszu awaryjnego – czyli łatwo dostępnych środków na nieprzewidziane wydatki. Naszym zdaniem nie wynika to wyłącznie z niskiej zamożności. Nawet w grupie Polaków posiadających oszczędności, tylko 56% deklaruje posiadanie takiego funduszu, podczas gdy chociażby w Czechach odsetek ten wynosi 80%. Nie jest więc zaskoczeniem, że w Polsce, nieprzewidziane wydatki stanowią najczęściej ze wszystkich przyczyn wskazywaną przyczynę spadku oszczędności. Tymczasem im lepiej będziemy przygotowani na nieprzewidziane wydatki, tym łatwiej będzie nam pomnażać oszczędności – powiedział Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Co drugi Polak odczuwa dyskomfort związany z wysokością posiadanych oszczędności (52%) – to o 40% więcej niż wynosi odsetek osób deklarujących poczucie komfortu z odłożonych pieniędzy. To również jeden z największych poziomów niezadowolenia we wszystkich badanych państwach. Średnio w Europie różnica pomiędzy osobami zadowolonymi i niezadowolonymi z poziomu oszczędności wynosi 14%.

Coraz mniej Polaków śledzi oprocentowanie oszczędności z powodu niskiej inflacji i stóp procentowych. Odsetek osób deklarujących dokładną lub przybliżoną znajomość oprocentowania swoich oszczędności spadł z 86% w 2014 r. do 78% na koniec roku 2015.

Stosunkowo niewielu Polaków deklaruje, że nie posiada długów (45%), choć odsetek ten nie odbiega bardzo od średniej dla badanych państw, zaś jego wysokość nie zmieniła się od zeszłego roku. Przeciętnie w Europie zadłużona jest co druga osoba. Najmniej zadłużeni są Holendrzy (69% deklaruje brak zadłużenia), najbardziej mieszkańcy Turcji (25% deklaruje brak długów). Pytanie dotyczyło wszystkich rodzajów

Czy ciągle zarabiamy zbyt mało, aby pozwolić sobie na odkładanie choćby niewielkich kwot, czy jest to kwestia dyscypliny i nawyków związanych z wydatkami?

Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Deutsche Banku wynika, że sześciu na dziesięciu Polaków (59,8 proc.) nie planuje w przyszłym roku żadnych czynności związanych z finansami. To o niemal o 10 pp. więcej niż przed rokiem, kiedy takich planów nie miało 50,4 proc. badanych. - To niezbyt optymistyczne dane, pokazujące, że przybywa Polaków, którzy nie chcą lub nie potrafią przewidzieć jakie decyzje będą musieli podjąć w sferze swoich własnych finansów. Badanie jest elementem raportu Deutsche Bank „Portret finansowy Polaków 2015. Plany na 2016 r."

źródło: Materiały Prasowe

Jak przekonują nas analitycy, aby zacząć oszczędzać wystarczy wpłata 100-200 zł w miesiącu. To niewiele, a dzięki regularności, dyscyplinie i procentowi składanemu po 10-15 latach możemy uzbierać całkiem pokaźny kapitał.

W ciągu ostatnich 7 lat ponad dwukrotnie wzrósł odsetek Polaków, którzy regularnie oszczędzają – tak wynika z danych Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. Choć pod względem wartości zgromadzonych oszczędności mamy jeszcze dużo do zrobienia na tle innych europejskich krajów, aż 67 proc. Polaków uważa, że oszczędzać warto.

O 6 punktów proc. zmniejszyła się grupa Polaków, według których oszczędzanie nie ma sensu. Co ważne, znacznie powiększyło się grono ludzi, którym udaje się regularnie odkładać pieniądze na przyszłość – w 2008 r. było to 7 proc. Polaków, dziś już 16 proc. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że jako społeczeństwo dysponujemy coraz większymi kwotami – z danych GUS wynika, że nasze realne dochody wzrosły w ciągu ostatnich 7 lat o ponad 10 proc.

źródło: Materiały Prasowe

– Zysk wynikający z systematycznego odkładania nawet małych sum tkwi w sile procenta składanego – tłumaczy Krzysztof Kaczmar, Prezes Zarządu Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. – Pamiętajmy, że trzymając pieniądze w bankowym depozycie lub na lokacie w każdym kolejnym roku otrzymujemy procent nie tylko od kapitału, ale od zysku dopisanego w poprzednim okresie rozliczeniowym. Ten efekt kuli śnieżnej powoduje, że regularne i długotrwałe oszczędzanie opłaca się nawet przy niewielkim oprocentowaniu rachunku.

Problemem Polaków jest jednak systematyczność. Niewielu mieszkańców Polski odkłada dodatkowe środki w sposób regularny, który sprzyja akumulacji oszczędności.