Można by sporządzić pokaźną listę wybitnych przedstawicieli Polonii w Stanach Zjednoczonych, a prawdopodobnie także w środowiskach polonijnych z innych państw. Listę ludzi o rozlicznych kompetencjach, z których każdy mógłby przynieść Polsce nieocenione korzyści.

Znaleźliby się na niej światowej klasy eksperci od badań nad najnowocześniejszymi technologiami energetycznymi i sieciami energetycznymi, członkowie władz wielkich firm informatycznych, producentów procesorów, firm produkujących układy elektroniczne i czujniki mikroelektroniczno-mechaniczne montowane w niemalże wszystkich współczesnych, zaawansowanych technicznie urządzeniach, jak również cenieni za oceanem wybitni wynalazcy.

Są też wśród Polonii zarządzający miliardami dolarów reprezentanci środowiska funduszy inwestycyjnych z Doliny Krzemowej. Takie zestawienie można by ciągnąć jeszcze bardzo długo i nie chodzi w nim, żeby łechtać nasze ego. To jedynie bardzo skromna prezentacja potencjału drzemiącego w polskiej diasporze, niestety nadal niewykorzystanego.
Dobre chęci nie uchodzą bezkarnie

Taki stan utrzymuje się od lat, mimo że wielu z wymienionych ludzi z własnej inicjatywy podejmuje próby nawiązania kooperacji z polskimi firmami, instytucjami i ośrodkami naukowymi. Czasem zamiast spodziewanych pozytywnych efektów kończyły się one poważnymi konfliktami, jak choćby niedoszła współpraca pewnej amerykańskiej organizacji polonijnej z jednym z ministerstw. Jego urzędnicy skwapliwie skorzystali z udostępnionych im kontaktów, po czym zaczęli rywalizować za oceanem z niedoszłym partnerem.

Niepowodzeniami kończyły się też podejmowane czasem nawet po kilka razy próby uruchamiania funduszy inwestujących w najnowocześniejsze technologie. Inicjatorzy tych przedsięwzięć albo trafiali na pozorowaną życzliwość, która w rzeczywistości okazywała się murem nie do przebicia, solidarnie wzniesionym przez rodaków w kraju, albo gubili się w urzędniczych labiryntach.

>>więcej: Polonia chce w Polsce budować Dolinę Krzemową

W pełni świadomie nie wymieniam nazwisk tych wybitnych przedstawicieli Polonii, choćby dlatego, że większość z nich wbrew dotychczasowym doświadczeniom nie porzuciła nadziei na owocną współpracę z Polską. Postacią dobrze odzwierciedlającą wysiłki całej polskiej diaspory jest nieżyjący już George Lenczowski, wybitny dyplomata w służbie amerykańskiej, który po 1989 roku zaoferował swoją pomoc polskiemu ministerstwu spaw zagranicznych. Niestety jego kwalifikacje nie zostały w Polsce wykorzystane.
Narastające wyzwanie

Polacy nadal intensywnie wyjeżdżają w poszukiwaniu satysfakcjonującej ich pracy za granicę, tworząc kolejne generacje diaspory. Istotnymi cechami dzisiejszej emigracji są – według Demetriosa Papademetriou z waszyngtońskiego Instytutu Polityki Migracyjnej (Migration Policy Institute) – coraz lepsze wykształcenie, a także coraz młodszy wiek podejmujących to wyzwanie osób.

Oznacza to, że wyjeżdżają jednostki, w których kapitał intelektualny inwestowano relatywnie najintensywniej, a na dodatek migrują oni po coraz krótszym okresie aktywności w kraju ojczystym, co oznacza, że „wpływy państwa uzyskiwane z inwestycji” w każdego emigranta opuszczającego kraj ojczysty w coraz mniejszym stopniu pokrywają poniesione koszty. Już choćby to jest powodem, by władze były zainteresowane wykorzystaniem ich obecności na zagranicznych rynkach.
Złudny magnetyzm ciepłej posady

W nowych falach emigracji pojawiają się zjawiska dotąd niewidoczne. Wśród Greków czy Irlandczyków w ostatnich latach pokaźną grupę stanowią wysoko wykwalifikowani specjaliści, posiadający relatywnie dobrze płatną pracę w kraju ojczystym, którzy mimo to decydują się na wyjazd do innych państw europejskich lub nawet o wiele dalej. Irlandczycy często wybierają Australię.

>>warto przeczytać: Wynalazcy na emigracji mogą zwiększać także potencjał ojczystych krajów

Demetrios Papademetriou twierdzi, że jeśli takie osoby decydują się na powrót, to ich pobyt na emigracji może się okazać udaną inwestycją w dalsze pomnażanie kapitału intelektualnego, gdyż podjęły one rywalizację na wymagających rynkach pracy, zdobyły nowe doświadczenia, kwalifikacje i kontakty i z takim dorobkiem wracają. Dzięki temu mogą skutecznie wykorzystywać nowe możliwości pojawiające się w obydwu krajach, stając się tym samym ich ambasadorami kulturalnymi, społecznymi i gospodarczymi.

Podkreśla przy tym, że istotne korzyści z podtrzymywania relacji z osobami, które pozostały za granicą, mogą również odnosić rządy, wykorzystując ich atuty i kontakty w budowaniu efektywnych powiązań gospodarczych. Dlatego też władze powinny prowadzić aktywną politykę nastawioną zarówno na osoby rozważające powrót, jak i te pozostające poza krajem

– Emigranci powinni być przez kraj ojczysty traktowani jako część własnego zasobu talentów, w który stale warto inwestować – uważa Papademetriou.

Wskazuje on jednocześnie na potrzebę zmiany dotychczasowej polityki wobec diaspory. Wcześniej bazowała ona głównie na emocjach i odwoływała się do zobowiązania moralnego wobec kraju pochodzenia, a obecnie powinna się skupiać na wyszukiwaniu wspólnych korzyści.
Pożądany rzetelny partner

Profesor jednego z najbardziej prestiżowych amerykańskich uniwersytetów, który jednocześnie działa w pewnej polskiej organizacji, uważa, że państwo powinno przede wszystkim odgrywać rolę pomocniczą, a porzucić paternalizm wobec środowiska emigracyjnego.

– Diaspora to nie stado baranów potrzebujące pasterza, tylko środowisko aktywnych ludzi, którzy po drugiej stronie oczekują partnera otwartego na to, co emigracja ma do zaoferowania. To z natury ludzie przedsiębiorczy i skłonni do samoorganizowania się. To właśnie dlatego istnieje bardzo wiele utworzonych oddolnie organizacji polonijnych rozsianych po całym świecie.

Państwo sprawdziłoby się najlepiej, gdyby je wspierało i utrzymywało z nimi stałe, dobre relacje, a nie próbowało tworzyć równoległe struktury, które z reguły się nie sprawdzą, za to z dużym prawdopodobieństwem wprowadzą zamieszanie i konflikty – powiedział nasz rozmówca

Przykładem skutków nieporozumień co do ról obydwu stron mogą być wielokrotnie podejmowane próby współpracy z jednym z polskich inżynierów-wynalazców, które miały doprowadzić do wybudowania w Polsce nowoczesnej fabryki komponentów elektronicznych. Oferujący kapitał przedstawiciele strony polskiej upierali się, że to oni, a nie dysponujący niezbędną do tego fachową wiedzą polonijny partner, powinni mieć decydujący wpływ na zarządzanie przyszłą fabryką.

Snucie wspólnych snów o potędze szybko się skończyło, a potencjał intelektualny polskiego inżyniera wykorzystują wyłącznie firmy amerykańskie, które nie mają w oporów w powierzaniu mu odpowiedzialności za kosztowne inwestycje.
Pieniądze to nie wszystko

Cytowany już profesor uważa, że istotnym elementem aktywności państwa powinno być wspieranie działalności kulturalnej i edukacyjnej diaspory, gdyż dzięki nim jej przedstawiciele utrzymują w ogóle kontakt z Polską, co daje większe szanse na wykorzystanie ich potencjału w przyszłości. Taka aktywność podtrzymuje sentyment do kraju pochodzenia, co kiedyś może się okazać czynnikiem przeważającym w rozważaniu miejsca ulokowania inwestycji czy podjęcia pracy w jednym z możliwych do wyboru ośrodków badawczych.

Ten sentyment to swoista renta kraju ojczystego, który mniejszym kosztem może pozyskać do współpracy wybitne jednostki i ich kapitał – zarówno intelektualny, jak i finansowy. Na dodatek emigranci to stabilni inwestorzy, gdyż właśnie ze względu na sentyment są z reguły mniej skłonni do przeniesienia się z kapitałem w razie zmiany koniunktury.

Skutecznie budowane związki emocjonalne ze „starym krajem” to jednak tylko podstawa skutecznej polityki współpracy z diasporą. Poza budowaniem pozytywnych emocji istotnym elementem powinno być również zapewnienie jej dogodnych warunków pacy, prowadzenia działalności biznesowej czy naukowo-badawczej.
Sprawne państwo atrakcyjne dla talentów

Demetrios Papademetriou ujmuje te formy aktywności państwa w szersze ramy reform strukturalnych, które mają podnosić atrakcyjność państwa w oczach potencjalnych reemigrantów i ich rodaków, którzy nie opuszczali ojczyzny. Według niego takie bardziej ogólne nastawienie do tworzenia dogodnych warunków w kraju ma istotne znaczenie, gdyż bezpowrotnie utraconym zasobem mogą być nie tylko zrywający definitywnie związki z krajem ojczystym emigranci, lecz również mieszkańcy kraju pozostający poza rynkiem pracy przez długie lata.

Skuteczne działania władz w poprawianiu warunków pracy i życia wszystkich mieszkańców ma również tę zaletę, że stają się one także magnesem dla najbardziej przedsiębiorczych cudzoziemców, którzy mogą być kolejnym akceleratorem rozwoju gospodarczego. Jeśli umiejętność przyciągania obcokrajowców uznać za dobrą miarę nawiązywania efektywnej współpracy także z diasporą, okaże się, że Polska także na tym polu radzi sobie nie najlepiej.

Pełny Ranking-Global-Talent-Competitiveness-Index-550W sporządzonym przez ekspertów z prestiżowej francuskiej szkoły biznesu INSEAD globalnym rankingu zdolności do pozyskiwania talentów (Global Talent Competitiveness Index) Polska znalazła się na 38. miejscu na 109 sklasyfikowanych państw. Spośród krajów Unii Europejskiej za nami znalazły się Włochy (41. miejsce), Chorwacja (43.), Bułgaria (44.), Grecja (49.) i sklasyfikowana na 52. miejscu Rumunia. Mamy dużo do nadrobienia nie tylko wobec Zachodu. Pośród państw naszego regionu najwyżej, na 20. miejscu, zostały sklasyfikowane Czechy, a tuż za nimi znalazła się Estonia.

Demetrios Papademetriou podkreśla wagę strategicznego podejścia do polityki wobec diaspory i nadania jej odpowiedniej rangi. Do takich celów zostały powołane organizacje np. GlobalScot, ChileGlobal czy Global Irish. Władze Irlandii od wielu lat blisko intensywnie współpracują z bardzo liczną diasporą w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, a w ostatnich latach jeszcze bardziej zaangażowały się w budowanie związków z Irlandczykami za granicą.

W lipcu 2014 roku zostało powołane ministerstwo do spraw diaspory, a w marcu 2015 roku opracowało ono pierwszą strategię polityki wobec środowisk emigracyjnych. W Polsce utworzenie takiego ministerstwa w pierwszej kolejności zostałoby pewnie potraktowane jako kolejna dobra okazja do obsadzenia nowej puli atrakcyjnych miejsc pracy obfitujących w wyjazdy zagraniczne.