"Integracja tych trzech składek - ZUS, NFZ i PIT - tak, żeby uprościć z jednej strony pobieranie tych podatków, a nie - (oddzielnie-PAP) fundusz pracy, fundusz wypadkowy, fundusz chorobowy. Ten, kto prowadził firmę, a ja akurat prowadziłem - chociaż to było 25 lat temu - wie, jakie to są uciążliwości w rozliczaniu tego typu papierologii. Nad takim wariantem pracujemy" - zaznaczył.

"W ramach tego rozwiązania chcemy zaadresować też problem kwoty wolnej od podatku, tak żeby wykonać tę intencję pana prezydenta Andrzeja Dudy, który takie zobowiązanie przedwyborcze podjął" - powiedział.

Morawiecki: w ciągu 3-4 miesięcy propozycja ws. integracji PIT, składki ZUS i zdrowotnej

więcej
Wideo

Dodał, że propozycja powinna zostać przedstawiona w ciągu 3-4 miesięcy. "Natomiast niemal na pewno nie zacznie to obwiązywać przed 1 stycznia 2018 roku" - zaznaczył. Jak powiedział, rząd pracuje nad tym, by wpływ zmiany na budżet był "neutralny lub pozytywny". "Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby wprowadzać dodatkowe zmiany, które skutkowałyby kolejnym miliardami wypływu z budżetu" - zaznaczył.

"Każde uproszczenie jest dobre dla przedsiębiorców. (...) Jak się przełoży na życie gospodarcze? Chcielibyśmy, aby wpłynęło na lepszą dynamikę, lepszą ściągalność podatków również, bo to jest pietą achillesową naszego systemu" - podsumował.

Dodał, że pomysł integracji składek "podoba się" resortowi finansów.

W połowie czerwca szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk zapowiedział, że kwota wolna od podatku zostanie "skonsumowana" w projekcie jednolitego podatku. Podatek jednolity miałby łączyć dzisiejszy PIT, składkę zdrowotną i składki na ZUS.

Również w połowie czerwca w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Morawiecki powiedział: "Nie wycofujemy się z obietnicy podniesienia kwoty wolnej, ale zmieni się sposób wprowadzenia tego projektu. Przygotowujemy się bowiem do głębszej reformy podatkowej. Chcemy zintegrować PIT ze składkami na ZUS i ochronę zdrowia. I w tym nowym systemie będzie zaszyty nowy mechanizm kwoty wolnej, który da tym najbardziej potrzebującym największą ulgę, zarabiający zaś najwięcej raczej w ogóle nie będą mieli wolnej kwoty. To rozwiązanie znane z Wielkiej Brytanii. A budżet na tym nie ucierpi".

>>> Czytaj też: CBOS: Aż 92 proc. Polaków chce płacić podatki. Powinny być jednak niższe