HMS Bergbau, działający w Polsce jako Silesian Coal, chce zainwestować w Orzeszu na Górnym Śląsku ponad 100 mln euro. Nowa kopalnia węgla kamiennego ma być gotowa do 2018 roku – zdradza Dennis Schwindt, dyrektor ds. rozwoju biznesu w niemieckim koncernie. Jak podkreślają władze spółki, prywatna kopalnia ma być zdecydowanie bardziej konkurencyjna niż te należące do państwa. Firma prowadzi rozmowy w sprawie finansowania inwestycji. Wiadomo, że pieniądze na ten cel będą pochodzić z kapitałów własnych, pożyczek i prawdopodobnie także emisji obligacji. Kwestie te mają zostać rozstrzygnięte po otrzymaniu koncesji na wydobycie węgla.

Kopalnia koncernu HMS Bergbau będzie pierwszą nową kopalnią od 1978 roku, kiedy rozpoczęła się budowa KWK Morcinek w pobliżu granicy z Czechami. Produkcja węgla została tu jednak wygaszona w latach 1998-2002.

Warto inwestować w węgiel

Decyzja niemieckiego koncernu o otwarciu kopalni w Polsce może dziwić, bo na świecie coraz wyraźniej widać trend odchodzenia od węgla w stronę energetyki odnawialnej. Wielkie międzynarodowe banki i fundusze inwestycyjne, od JPMorgan Chase & Co. po Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny, wstrzymują lub ograniczają inwestycje w projekty górnicze, a firmy wydobywcze ogłaszają bankructwa. Tymczasem spółka HMS Bergbau jest przekonana, że węgiel będzie potrzebny jeszcze przez całe dekady i warto lokować w niego kapitał.

Ceny węgla w Europie spadają już piąty rok z rzędu. Zmusiło to polski rząd do intensywnych działań na rzecz ratowania górnictwa, które jest źródłem 84 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce. Trzy największe kontrolowane przez Skarb Państwa giełdowe firmy energetyczne (PGNiG, PGE i Energa) porozumiały się w sprawie zainwestowania 1,5 mld zł w tworzenie zrestrukturyzowanej Polskiej Grupy Górniczej, która ma zastąpić Kompanię Węglową. Pięć banków objęło obligacje PGG w zamian za spłatę zadłużenia. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Uzależnienie od węgla zakorzenione w polityce. Europa go porzuca, Polska dopieszcza

Polska to największy producent węgla kamiennego w UE. To właśnie ta branża stała się oczkiem w głowie rządu, który zapowiedział, że będzie wspierał górnictwo, mimo wysiłków UE zmierzających do ograniczenia emisji CO2 w Europie. W tej chwili w Polsce pracuje około 100 tys. górników. W żadnym innym kraju UE nie ma tak wielu przedstawicieli tego zawodu.

“Europa jeszcze długo będzie wykorzystywać elektrownie węglowe, ten węgiel trzeba skądś pozyskiwać” – mówi Lars Schernikau, partner w firmie HMS Bergbau. „Wierzymy, że ze względu na niskie koszty będziemy konkurencyjni w Europie, mimo że całkowite zużycie węgla będzie spadać” – dodaje.

Współpraca z JSW?

Niemiecki koncern zakłada, że jego przewagą nad pozostałymi polskimi kopalniami będzie brak zobowiązań wobec zatrudnionych górników. Spółka ma nadzieję, że uda jej się ograniczyć koszty dzięki zawarciu porozumienia z należącą do JSW sąsiadującą kopalnią Krupiński. W ten sposób Niemcy mogliby korzystać z części naziemnego sprzętu i szybu JSW i nie musieliby przekopywać się aż na 1 tys. metrów głębokości, by dotrzeć do węgla.

Co na to JSW? Już w listopadzie spółka zapowiadała, że nie rozważa oferty inwestycyjnej Bergbau. Jak mówi Bloombergowi rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer, koncern nie zmienił swojego stanowiska. Nie podjęto bowiem jeszcze decyzji co do przyszłości kopalni Krupiński. Schwindt z HMS Bergbau utrzymuje jednak, że rozmowy z JSW wciąż trwają, a w razie braku porozumienia analizowane są alternatywne rozwiązania.

HMS Bergbau liczy na to, że z nowej kopani będzie wydobywać 3 mln ton węgla rocznie. To ok. 4 proc. polskiej produkcji z 2015 roku. Węgiel ma być sprzedawany na polskim rynku i eksportowany do Czech, Niemiec i Austrii.

Inwestują też Australijczycy

Niemiecka inwestycja to nie jedyne zagraniczne przedsięwzięcie w branży górniczej w ostatnich latach. Australijski Praire Mining Limited przygotowuje się do budowy kopalni węgla kamiennego Jan Karski w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Inwestycja ma być gotowa w 2022 roku, jej koszty to ok. 630 mln dol. Roczna produkcja węgla ma sięgać 6,3 mln ton surowca

"Województwo lubelskie, ale również Polska, poszczególne gminy i powiaty bardzo potrzebują tej inwestycji. Naszym wspólnym interesem jest ją wspierać i o nią walczyć" - mówił w czerwcu wicemarszałek województwa lubelskiego Krzysztof Grabczuk podczas konferencji poświęconej projektowi i związanymi z nim szansami dla regionu. Więcej o inwestycji Australijczyków przeczytasz tutaj.

W 2014 roku Unia Europejska pozyskiwała 24 proc. energii z węgla. Jeszcze 10 lat wcześniej było to 28 proc. Zużycie tego surowca w energetyce będzie spadać, bo w myśl unijnych założeń, do 2030 roku emisja CO2 w Europie ma zostać ograniczona o 40 proc. względem poziomów z lat 90.