Erdogan powiadomił opinię publiczną o tej decyzji występując przed kamerami telewizji, w obecności członków gabinetu ministrów – podaje agencja Reutera.

Turecki prezydent zaznaczył, że ogłoszenie stanu wyjątkowego w żaden sposób nie narusza konstytucji i nie pociągnie za sobą ograniczenia rządów prawa czy wolności podstawowych obywateli Turcji.

Komentatorzy zwracają jednakże uwagę na fakt, że w warunkach stanu wyjątkowego zarówno prezydent, jak i rząd będą mogli wydawać dekrety i rozporządzenia bez konieczności uzyskania aprobaty władzy ustawodawczej – parlamentu, a także zawieszać lub ograniczać możliwość korzystania z pełni praw przez obywateli.

Stan wyjątkowy stworzy też szersze ramy dla represjonowania przeciwników politycznych obenych władz – zauważa Reuters. Do tej pory po piątkowym puczu zawieszono w obowiązkach, zwolniono, zatrzymano, poddano przesłuchaniom lub oskarżono ok. 60 tys. osób - głównie wojskowych, policjantów, sędziów, urzędników i nauczycieli.

Erdogan zapowiedział zaś w środę dalsze zatrzymania. "To jeszcze nie koniec" - powiedział w telewizji Al-Dżazira, podkreślając, że za przewrotem mogły stać inne kraje - ale nie sprecyzował, które.

Powiedział też, że choć nie wiadomo, ile osób wzięło udział w próbie puczu z 15 lipca, to stała za nim mniejszość w siłach zbrojnych, "która chciała przejąć kontrolę nad większością". Nazwał ją "organizacją terrorystyczną" - to jest sformułowanie używane przez tureckie władze do określenia zwolenników islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, którego Erdogan po raz kolejny oskarżył o to, że stał za przewrotem.(PAP)