W końcu czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie 1,4 mln osób – o 230 tys. mniej niż przed rokiem. Spadek dotyczył wszystkich grup wiekowych, poza 60-latkami i starszymi.

Tu liczba bezrobotnych wzrosła o 3,3 tys. do ponad 92 tys. – wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

To oczywiście głównie efekt wydłużania od 2013 r. co cztery miesiące o miesiąc wieku emerytalnego. W wyniku tej reformy na rynku pracy jest coraz więcej seniorów, a jak jest ich więcej, to gdy przedsiębiorcy redukują zatrudnienie, pozbywają się także starszych pracowników. Na rynku pracy jest ich więcej również dlatego, że pozostają na nim roczniki z powojennego wyżu demograficznego – rodziło się wówczas ok. 780 tys. dzieci rocznie, czyli dwa razy więcej niż obecnie. – A gdy senior traci zajęcie, to na ogół nie ma już szans na zatrudnienie – wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Przedsiębiorcy nie chcą często zatrudniać starszych osób z wielu powodów. Paradoksalnie nie sprzyja im zagwarantowany prawnie czteroletni okres ochronny, w którym praktycznie nie można ich zwolnić. Część pracodawców rozstaje się więc z pracownikami, którzy zbliżają się do tego okresu, bo nie chce mieć problemów z ich zwolnieniem w sytuacji, gdyby na przykład pogorszyła się kondycja finansowa firm. Pracodawcy nie chcą zatrudniać seniorów również dlatego, że są drożsi niż młodzi pracownicy, ponieważ dominuje u nas senioralny system płacwynagrodzenie rośnie wraz z wiekiem. Ponadto starszym osobom trudno znaleźć etat w związku z tym, że mają czasem kłopoty z systemami informatycznymi, a ci, którzy wykonują prace związane z wysiłkiem fizycznym, są wraz z wiekiem mniej wydajni.
Choć bezrobotnych seniorów jest coraz więcej, to jednak w trudniejszej sytuacji są młodzi ludzie.

Bo jak wynika z ostatnich danych GUS, stopa bezrobocia według BAEL (a więc uwzględniająca również pracę w szarej strefie gospodarki) wśród osób w wieku 55–64 lat wyniosła w pierwszym kwartale 4,9 proc., a w wieku 20–24 lat – 18,1 proc.