GUS podał w piątek w tzw. szybkim szacunku PKB, że Produkt Krajowy Brutto wzrósł realnie w drugim kwartale 2016 r. o 3,1 proc. Dane te są gorsze od oczekiwań ekonomistów, którzy w tzw. konsensusie rynkowym spodziewali się wzrostu PKB w drugim kwartale w wysokości 3,3 proc.

Zdaniem ekonomisty prof. Tomasza Gruszeckiego z KUL, w latach 1991-92 kierującego resortem przekształceń własnościowych, dziś jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć coś konkretnego o tendencjach w PKB.

"PKB w okresach kwartalnych wykazuje czasem zmienność, więc dopiero pod koniec roku będzie można wyciągać daleko idące wnioski" - mówi Gruszecki PAP.

Komentując zaplanowany na ten rok przez rząd wzrost PKB 3,8 proc. ekonomista przyznaje jednak, że "3,8 proc. jest możliwą, ale optymistyczną prognozą" ."Ja bym raczej stawiał na 3,4 proc., maksymalnie 3,5 proc." - podkreśla.

Uważa, że prawdopodobny spadek inwestycji, który mógł wpłynąć na niższy wzrost PKB, może wynikać m.in. z niepewności potencjalnych inwestorów co do sytuacji gospodarczej w Polsce, ale teraz - jego zdaniem - "sytuacja wokół polskiej gospodarki stabilizuje się", co może wpłynąć także na wzrost inwestycji.

Gruszecki wskazuje zarazem, że zachętą dla inwestorów mogą być rządowe zapowiedzi "agresywnej polityki inwestycyjnej". Ważne też, dodaje ekonomista, będzie przedstawienie przez rząd ostatecznej koncepcji ujednoliconego podatku.

"Poczekajmy, aż będą wyniki trzeciego kwartału, wtedy będzie można powiedzieć, czy istnieje zagrożenie wykonania planu wzrostu PKB" - podsumowuje ekonomista.