"Pierwszym zadaniem jest przyznanie, że UE znajduje się w głębokim i trwałym kryzysie, oraz że konieczna jest fundamentalna rewizja zasad, na których została zbudowana" - pisze "FT" w komentarzu redakcyjnym zatytułowanym "Kryzysy Europy wymagają twardych rozmów w Bratysławie".

Według dziennika, obawy, jakie stały za podjętą w czerwcowym referendum decyzją Brytyjczyków o wyjściu z UE, znajdują echo także w innych krajach. "Wyborcy są coraz bardziej sceptyczni, że ich polityczne elity podzielają ich niepokoje i mogą nim zaradzić" - uważa "FT". Jego zdaniem, odpowiedzią musi być głęboka ponowna ocena wszystkich podstaw UE, w tym fundamentalnych zasad swobody przepływu osób, towarów, usług i kapitału.

"FT" argumentuje, że swoboda przepływu osób miała sens, gdy szóstka krajów Europy Zachodniej podpisywała w 1957 roku Traktat Rzymski. "Ale nie było wtedy odpowiednika krajów Europy Środkowej i Wschodniej, których tania siła robocza ma automatyczne prawo do pracy w całym bloku. Ta zasada powinna być ponownie rozważona, być może (umożliwiając) hamulec dla migracji w przypadku krajów, które szybko zaabsorbowały znaczną liczbę imigrantów" - pisze dziennik.

Taka - jego zdaniem - powinna być odpowiedź na kontrowersje wokół imigracji, które zdominowały kampanię przed brytyjskim referendum, a także na kryzys migracyjny.

W większości dziedzin "FT" postuluje międzyrządową metodę działania i podejmowania decyzji w UE, zamiast federalistycznej centralizacji władzy. Np. w przypadku kryzysu migracyjnego, zdaniem dziennika, kraje powinny były współpracować w celu zabezpieczenia granic zewnętrznych UE i zarządzania wewnętrznych przepływów migrantów. W strefie euro natomiast gazeta widzi konieczność wzmocnienia integracji i zarządzania, w tym przede wszystkim wdrożenia postanowień zablokowanej obecnie unii bankowej.

Jednocześnie "FT" przestrzega przed przekształceniem strefy euro w twarde jądro Unii Europejskiej, które będzie dyktowało politykę reszcie krajów. Przyznaje, że wraz z wyjściem z UE Wielkiej Brytanii, która zachowała funta, takie zagrożenie dominacji wzrasta. Jednak wzywa, by mu się przeciwstawić. "Dzielenie członków UE na pasażerów pierwszej i drugiej klasy byłoby błędem" - pisze "Financial Times".