statystyki

Janczyk: MF nie planuje zmiany przepisów o podatkach [WYWIAD]

18 września 2016, 07:40 | Aktualizacja: 18.09.2016, 08:11
Źródło:PAP
rachunek, podatki, księgowość, rozliczenie

rachunek, podatki, księgowość, rozliczenieźródło: ShutterStock

Mimo przewidywanych niższych wpływów z podatku od instytucji finansowych oraz podatku od kopalin Ministerstwo Finansów nie planuje zmian przepisów w tym zakresie - poinformował PAP wiceminister finansów Wiesław Janczyk.

Reklama

Reklama

Marcin Musiał, PAP: We wtorek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy hazardowej. Jaki jest cel tej zmiany, czy była ona konieczna?

Wiesław Janczyk, wiceminister finansów: Musimy ją przeprowadzić, bowiem przez ostatnie lata poprzedni rząd zaniechał działań w tej kwestii, co spowodowało niekontrolowany rozrost szarej strefy. Zaburzony został też cały system ochrony graczy - często wygrane nie są wypłacane przez organizatorów hazardu, a uczestnicy ponoszą pełne ryzyko biorąc udział w grze. Tymczasem aby wejść do gry o duże stawki wystarczy mieć smartfon lub tablet. Podstawowy cel noweli to zapewnienie jak najwyższego poziomu ochrony graczy przed negatywnymi skutkami hazardu, podniesienie poziomu świadomości społeczeństwa co do zagrożeń związanych z nielegalnym hazardem oraz walka z szarą strefą, szczególnie w zakresie automatów do gier i gier hazardowych w internecie.

PAP: Opozycja zarzuca resortowi finansów, że rzeczywisty cel zmian to nie ochrona graczy, ale zwiększenie wpływów do budżetu. Docelowo zmiana ma przynieść państwu dodatkowe 1,5 mld zł rocznie.

W.J.: Istotnie, w Ocenie Skutków Regulacji zapisaliśmy, że ich konsekwencją będzie wzrost dochodów budżetu państwa na poziomie 729 mln zł w pierwszym roku obowiązywania noweli. W następnych latach zmiana przyniesie dodatkowe ponad 1,5 mld zł rocznie. Pełne wdrożenie ustawy będzie wymagało czasu. Będziemy mieli do czynienia z całkowitym przebudowaniem modelu. Oddamy w ręce monopolisty spółki skarbu państwa, obszar gier oferowanych w internecie i automaty do gier. Komercyjne podmioty będą mogły mieć automaty tylko w kasynach. Sieć automatów należących do państwa trzeba będzie zbudować od zera. Doświadczenia krajów europejskich, które próbowały rozwiązać problem szarej strefy w automatach pokazują, że aby mieć kontrolę nad tym rynkiem, automaty powinny działać w sieci, a dane muszą być przesyłane on-line do organizatora gier i administracji publicznej, aby miał on pełen przegląd wpłat i wypłat wygranych.

W projekcie budżetu na przyszły rok byliśmy jeszcze bardziej konserwatywni. Przyjęliśmy, że wzrost wpływów budżetowych spowodowanych zmianami w ustawie hazardowej wyniesie ok. 400 mln zł. Więc aspekt podatkowy zmian jest tak naprawdę marginalnym.

PAP: Nie można było po prostu usunąć wszystkich nielegalnie działających automatów?

W.J.: Na bazie obecnych przepisów nie można w łatwy i prosty sposób znormalizować tego rynku. W 2009 r. mieliśmy około 52 tys. automatów o niskich wygranych i ok. 7 tys. o wysokich wygranych. Po aferze hazardowej ówczesny rząd zdecydował, że nie będzie odnawiał licencji na prowadzenie automatów, ale jednocześnie nie zadbał o to, by uzyskać narzędzia do wyeliminowania z rynku tych urządzeń. Każda zmiana regulacji hazardowych wiązała się z obowiązkiem notyfikacji w Unii Europejskiej, którego poprzedni rząd nie dopełnił. W efekcie sądy rozbieżnie orzekały w sprawie legalności bądź braku legalności prowadzenia gier na automatach. To doprowadziło do takiego zamieszania, że dziś bez kompleksowej zmiany ustawy nie da się stworzyć narzędzi prawnych, które zlikwidowałyby szarą strefę w hazardzie.

W ubiegłym roku służby celne skonfiskowały 30 tys. automatów. W 2009 r. na polskim rynku liczba funkcjonujących automatów dochodziła do 70 tys. Doszło do sytuacji, że podmioty komercyjne działające na rynku hazardu, które w ramach funkcjonującego prawa mogłyby ubiegać się o zezwolenie nie robą tego, bowiem poprzednie lata pokazały, że nie ma nadzoru nad tym segmentem. Chcemy z tym skończyć. Każdy uczestnik gry, inaczej niż w zakładach wzajemnych i loteriach promocyjnych online, będzie wiedział, że legalnie może grać tylko u monopolisty państwowego, a jeśli zagra gdzie indziej narazi się na karę, podobnie jak oferujący grę. Będzie możliwe też blokowanie stron internetowych oferujących nielegalny hazard oraz blokowanie płatności za grę.

PAP: Macie techniczną możliwość blokowania stron internetowych umieszczonych na zagranicznych serwerach?

W.J.: Wiele krajów tak robi: Francja, Hiszpania, Włochy, Estonia, Łotwa, Austria Rumunia i Belgia. Będziemy kolejnym krajem UE, który próbuje w ten sposób walczyć z szarą strefą. Przejrzeliśmy gąszcz przepisów międzynarodowych w tym zakresie i wiele regulacji w innych państwach. Uzupełnienie stanowi możliwość blokowania płatności za grę, co jest obecnie możliwe na Litwie, Łotwie i w Estonii. W podstawowych elementach nasza ustawa czerpie z doświadczeń, które już funkcjonują w innych krajach. Na przykład w Skandynawii państwo ma monopol na prowadzenie gier na automatach, a na Słowacji, w Szwajcarii, Norwegii, Finlandii i Szwecji państwo ma monopol na gry online.

PAP: Czy przewidziane są ewentualne odszkodowania dla przedstawicieli branży hazardowej po objęciu automatów monopolem państwa?

W.J.: Nie są przewidziane i nie ma takiej potrzeby, bowiem ci przedstawiciele działają dziś bez zezwoleń, które już wygasły.

PAP: Czy z pracą nad ustawą nie należało poczekać do uzyskania opinii Komisji Europejskiej ws. projektu, która ma zostać przesłana do końca października br.

W.J.: W trakcie oczekiwania na opnie KE posłowie maja możliwość przeanalizować i przedyskutować rozwiązania zaproponowane w projekcie ustawy, w przeciwieństwie do roku 2009, kiedy ustawa była uchwalana w ekspresowym tempie.

PAP: A co się stanie, jeśli KE zakwestionuje przepisy nowelizacji?

W.J.: Jesteśmy w stałym kontakcie z Komisją Europejską, objaśniamy nasze rozwiązania i proponowane regulacje. Będziemy starali się podążać tropem rozumowania KE i zasad, które pozwolą na akceptację tego dokumentu. Chcielibyśmy, by notyfikacja przyszła jak najszybciej.

PAP: Jak Pan ocenia funkcjonowanie podatku bankowego, czy dochody z tego tytułu satysfakcjonują resort finansów?

W.J.: Ten podatek został wprowadzony bardzo sprawnie, niemal od początku roku i dostarcza dochodów budżetowych. Został dopasowany do skali i rozmiarów prowadzonej działalności tych instytucji; mniejsze zostawił bez obowiązku płacenia tej daniny, wprowadzono też ulgę dla instytucji finansowych pozostających w programie naprawczym. Dochody z tego podatku są istotne dla budżetu, choć niższe od zaplanowanych (w ustawie budżetowej na 2016 r. zapisano 5,5 mld zł, ale MF spodziewa się uzyskania kwoty 3,4 mld zł a w przyszłym roku 3,9 mld zł - PAP). Praktyka, nie tylko w Polsce ale i innych krajach pokazuje, że wszystkie podatki branżowe w realizacji przynoszą kwoty trochę mniejsze niż początkowo planowane. To wynik m.in. optymalizacji podatkowej stosowanej przez podmioty objęte nowym podatkiem.

PAP: To znaczy, że nie będzie zmian w formule tego podatku?

W.J.: Zbieramy informacje z rynku, oceny podatników dotyczące tej daniny, patrzymy na mechanizmy które mu towarzyszą. Obecnie nie są opracowywane pilne zmiany tych przepisów. Wszystkie wątpliwości są na bieżąco wyjaśniane. Podatek nie jest kontrowersyjny w ocenie tych, którzy muszą go płacić.

PAP: Przewidujecie zmiany w konstrukcji podatku od kopalin?

W.J.: Na przyszły rok zaplanowaliśmy o ok. 0,5 mld mniejsze dochody z podatku od kopalin (mają wynieść ok. 1 mld zł - PAP), co odzwierciedla konserwatywne podejście do planowania dochodów budżetowych. Wolimy być zaskoczeni na plus, niż rozczarowani tym, że brak wykonania jakiejś pozycji dochodów będzie powiększał deficyt. Zakładane wpływy dotyczą dochodów uzyskanych na podstawie przepisów w obecnym kształcie. Pole do modyfikacji przepisów będzie minimalne.

PAP: Rząd wstępnie przyjął projekt budżetu na przyszły rok z rekordowym deficytem w wysokości prawie 60 mld zł, co wynika z dużych wydatków m.in. na realizację programu 500+. Do tego dojdą koszty obniżenia wieku emerytalnego, co ma nastąpić pod koniec 2017 r. Czy przyszłoroczny budżet będzie trudny do realizacji na co zwracają uwagę ekonomiści?

W.J.: Realizacja żadnego z programów, który już ma ramy ustawowe, a był obietnicą wyborczą PiS, nie jest zagrożona. To dotyczy programu 500+, to dotyczy obniżenia wieku emerytalnego poczynając od czwartego kwartału przyszłego roku. Dochody budżetu państwa są zaplanowane ostrożnie i według mnie nie są przeszacowane. Ostatecznie deficyt może być mniejszy. Zastosowaliśmy konserwatywne, ostrożne projektowanie.

Przypominam, że już dziś rosną nam dochody z wszystkich podstawowych podatków; VAT, PIT, CIT i akcyzy oraz planowane dochody z podatku od gier. Można powiedzieć, że został odwrócony trend ze spadkowego na wzrostowy, zwłaszcza jeśli chodzi o podatek VAT. Po pierwszym półroczu mieliśmy 4,5 mld zł więcej z tego tytułu, niż rok wcześniej, a po siedmiu miesiącach o 5,2 mld zł więcej. Trzeba pamiętać, że dane te dotyczą okresu, kiedy nie działały jeszcze regulacje takie, jak pakiet paliwowy, klauzula przeciw unikaniu opodatkowania, czy inne uszczelniające system przepisy podatkowe wymierzone w optymalizacje podatkowe.

Musimy też pamiętać, że sytuacja budżetowa i wzrost PKB w istocie zależy nie tylko od działań MF, ale także współdziałania z resortem infrastruktury, rozwoju, obrony. Decyzje, które tam zapadają będą miały wpływ na warunki rozwoju firm w Polsce. O wysokości dochodów spółek, a tym samym o wpływach podatkowych państwa nie decyduje sam system fiskalny. Liczymy też na uruchomienie środków UE z obecnej perspektywy. Teraz działamy niejako w interwale, który spowodował wygaszenie inwestycji, ale ten okres się kończy, co pozwala optymistycznie patrzeć na przyszły rok.

PAP: Kiedy się doczekamy zrównoważonego budżetu, bez deficytu? Czy to jest w polskich realiach możliwe?

W.J.: To moje marzenie, pewnie marzenie każdego polityka, a już na pewno ministra finansów, żeby prezentować taki budżet rządowi oraz w parlamencie. Obawiam się, że trudno byłoby znaleźć aprobatę społeczną dla nagłego cięcia wydatków w taki sposób, aby obniżyć deficyt do zera. Niemniej jednak nie tracę nadziei na to, że uporządkowanie systemu podatkowego pozwoli obniżyć kwotę deficytu przy zachowaniu wszystkich oczekiwanych wydatków niezbędnych do funkcjonowania państwa i realizowania jego podstawowych obowiązków. W takim kierunku działamy.

PAP: Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze