25 października 2016 r. PiS zdobył parlament, uzyskując 37,58 proc. głosów wyborców. Miał gorszy wynik niż PO czy SLD, gdy przejmowały władzę. Ale mimo to partia Jarosława Kaczyńskiego mogła samodzielnie utworzyć rząd.

Niecałe pół roku wcześniej Andrzej Duda zwyciężył rywalizację o prezydenturę. PiS dysponował pełnią władzy. I szykował się do budowy – jak często podkreślają politycy tej partii – nowego państwa. Wytypowaliśmy pięć obszarów, w których Prawo i Sprawiedliwość złamało obowiązujące tabu i zapoczątkowało rzeczywistą przebudowę Polski.

1 Budżet nie jest święty. „Tak” dla redystrybucji

PiS od początku nie ukrywał, że nie pała miłością do wizji Polski liberalnej. Etatyzm, większa redystrybucja, próba budowania poprzez system podatkowy nowej klasy średniej – to niektóre przykłady działań nowych władz. Okazało się, że będącą do niedawna niemal dogmatem narrację neoliberalną można odwrócić niemal w jeden wyborczy wieczór. W ostatnich latach rządów PO-PSL relacja wydatków publicznych do PKB się zmniejszała. Teraz będzie rosła.

Nowy rząd, wprowadzając program 500 plus, z marszu zwiększył wydatki o ponad 17 mld zł, czyli o blisko – bagatela – 1 proc. PKB. – Wcześniej transfery społeczne były, ale nie na masową skalę. Raczej miały charakter stygmatyzujący – zauważa politolog Jarosław Flis. Skokowe zwiększenie wydatków to kwoty, o jakich poprzednicy mogli pomarzyć. Plan na kolejne lata rządów zakłada inne kosztowne programy wydatkowe: obniżenie wieku emerytalnego to ok. 13 mld zł rocznie, oprócz tego mają rosnąć wydatki na armię i zdrowie.

– To jednoznacznie polityka redystrybucyjna z silnym ukłonem w stronę najuboższych – podsumowuje prof.Rafał Chwedoruk, politolog.

2 Imposybilizm? Nie znamy pojęcia

W porównaniu z poprzednikami tempo przyjmowania nowych rozwiązań okazało się błyskawiczne. Poprzednie ugrupowania w momencie przejęcia władzy dosyć ostrożnie konstruowały np. swój pierwszy budżet. SLD w roku 2001 musiał to robić, mając na głowie gospodarcze spowolnienie, a rząd PO w 2007 r. chciał pokazać, że trzyma budżetową dyscyplinę. PiS od razu umieścił w nim sztandarowe pomysły. Na ogół reszta ugrupowań w pierwszym roku rządów szykowała się dopiero do zasadniczych posunięć. Politycy prawicy wysyłali do Sejmu ustawę za ustawą. Trzeba przyznać, że SLD (na przełomie lat 2001/2002) przyjęło więcej ustaw w pierwszych miesiącach rządzenia niż PiS. Jednak tylko dlatego, że musiało z powodu gospodarczych kłopotów ciąć wydatki planowane przez poprzedników. PiS od początku narzucił ostre tempo. Co chwilę wrzucał swoje programowe ustawy, jak: 500 plus, podatek handlowy czy odwrócenie reformy sześciolatków.

3 Wojna z trybunałem. Kurs kolizyjny

To najbardziej kosztowny politycznie konflikt, jaki prowadzi PiS. Szkodzący wizerunkowi partii, ale także wyniszczający dla Trybunału Konstytucyjnego. – Nie PiS zaczął ten konflikt, ale PiS nie potrafi go zakończyć. To druga wojna o trybunał. Pierwsza była z udziałem SLD, który chciał dokonać podobnych zmian, ale zrejterował – komentuje prof. Chwedoruk.

W poprzedniej kadencji PO zmieniła prawo, by móc obsadzić wakaty w trybunale jeszcze przez poprzedni Sejm. Miało to utrudnić swobodę ruchów PiS. PiS z kolei już w tej kadencji zaczął od działań, by wysadzić z funkcji w trybunale świeżo wybranych sędziów. W ciągu roku mieliśmy pięć projektów ustaw dotyczących trybunału autorstwa PiS.

Konflikt rozlał się poza Polskę. Nasz rząd m.in. z powodu nieuznawania orzeczeń trybunału znalazł się na celowniku Komisji Europejskiej, która wszczęła przeciwko nam procedurę kontroli praworządności. Nie widać jednak szans wyjścia z pata. Wręcz przeciwnie, może się on pogłębić po odejściu Andrzeja Rzeplińskiego, jeśli okaże się, że nie dojdzie do wyboru nowego prezesa.

4 Program partii programem narodu

Rządzący od roku PiS na pewno pokazał, że ściśle, wręcz literalnie trzyma się wyborczego programu i będzie się starał go nadal realizować. Co jest ewenementem, program wyborczy stał się praktycznie programem rządu. Potwierdza to uchwalenie programu 500 plus, wprowadzenie podatku bankowego i handlowego, cofnięcie reformy sześciolatków. I PiS zamierza nadal trzymać się dokumentów programowych z kampanii wyborczej, o czym świadczą zapowiedzi zmian w edukacji, likwidacji NFZ czy zmieniana właśnie struktura rządu. Nawet sztandarowy program gospodarczy, plan Morawieckiego, to w dużej części realizacja kampanijnego pomysłu „Bilion na rozwój”.

– Wcześniejsze rządy nie były skłonne realizować przedwyborczych obietnic. Albo po przejęciu władzy próbowały lawirować, albo w ogóle nie przejmowały się tym, co obiecały wcześniej. To element profesjonalizacji polityki – zauważa Chwedoruk. Ma to swoje – jak mawiał klasyk – plusy dodatnie i plusy ujemne. Na przykład ustawa o obniżeniu wieku emerytalnego zapewne będzie kosztownym rozwiązaniem zaledwie na kilka lat, bo następcy będą musieli odwracać zmiany. Takie sugestie już pojawiły się w przeglądzie emerytalnym ZUS.

5 Wymiana elit na... Misiewicz kontra fachowcy

W ciągu roku rządów PiS przeprowadził błyskawiczną i gruntowną wymianę kadr kierowniczych w podległych sobie urzędach, firmach czy instytucjach (jak media publiczne). Podobnie robili jego poprzednicy, ale wcześniej tempo zmian było dużo wolniejsze, a rewolucje kadrowe – znacznie płytsze. Najlepszy przykład to prokuratura, w przypadku której nowa ustawa pozwoliła na praktycznie dowolne przesunięcia kadrowe.

To nie byłoby takim problemem, gdyby PiS miał dobre zaplecze kadrowe. Problem w tym, że nie ma. Długie przebywanie w opozycji skróciło ławkę ludzi gotowych z marszu do sprawnego rządzenia. W efekcie nominatami często zostają osoby bez odpowiedniego przygotowania. – Jarosław Kaczyński buduje dziewiątą RP, czyli trzecią RP do kwadratu. A więc te zmiany odbywają się szybciej i w dużo większej skali. To widać w gospodarce, w spółkach. Obecnie przesunęła się waga kryteriów merytorycznych i lojalnościowych, coraz więcej braków merytorycznych można załatać lojalnością – podkreśla Jarosław Flis.

Rewolucja PiS dopiero się rozkręca. Zwolennicy ugrupowania przekonują, że powstaje nowe, sprawniejsze państwo. Przeciwnicy ostrzegają, że Polskę czeka regres i wypadnięcie za burtę najważniejszych procesów w Europie. Prezes Jarosław Kaczyński wydaje się być zdeterminowany, aby zrealizować swój program. 

>>> Czytaj też: Czy leci z nami pilot, czyli deklaracje Macierewicza kontra realne działania wojska