Agencja Standard & Poor’s utrzymała rating Polski na poziomie BBB+. Analitycy spodziewali się takiej decyzji. Zaskoczeniem okazało się podniesienie perspektywy ratingu do stabilnej. Od stycznia, gdy S&P niespodziewanie obniżył ocenę wiarygodności kredytowej, obowiązywała perspektywa negatywna.

„Krótkoterminowe obawy o dalsze osłabienie kluczowych instytucji zmniejszyły się. Pozycja budżetowa państwa nie pogorszyła się pomimo niższego od oczekiwań wzrostu gospodarczego” – tak S&P uzasadnił podniesienie perspektywy ratingu.

Analitycy agencji obawiali się o niezależność Narodowego Banku Polskiego. „Ministerstwo Finansów wielokrotnie wskazywało na absurdalność tego argumentu” – podał w piątek resort finansów. Obecnie S&P ocenia, że rozważane zmiany (np. związane z przeniesieniem do banku centralnego nadzoru finansowego) nie wpłyną na wiarygodność i niezależność banku centralnego.

Na początku roku parlament i prezydent Andrzej Duda wybrali ośmiu z dziewięciu członków Rady Polityki Pieniężnej. W połowie roku prezesem NBP został Adam Glapiński, który w RPP poprzedniej kadencji zasiadał z nominacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Analityków zaskoczyły prognozy ekonomiczne, na których opiera się ocena agencji. Założono, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 3 proc. Żeby tak było, w końcówce roku PKB powinien urosnąć wyraźnie powyżej 3 proc. Ekonomiści rynkowi spodziewają się wzrostu nieprzekraczającego 2 proc. S&P sądzi, że w całym 2016 r. inwestycje urosną o 1 proc. Według Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Plus Banku, wymagałoby to ponad 10-proc. ich wzrostu w IV kw. Oczekiwany jest raczej ich spadek.

Według wicepremiera Mateusza Morawieckiego wyższa perspektywa ratingu to „dobra wiadomość dla Polski”. – Wiarygodność naszej polityki gospodarczej oraz zdrowy stan finansów publicznych zostały potwierdzone przez S&P – uznał Morawiecki. ⒸⓅ