„Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zmierzyć się z nadchodzącymi trendami, także z powrotem bojowników z tzw. Państwa Islamskiego, z walki w Iraku i Syrii. Jest ich już kilka tysięcy, a nie można też bagatelizować wpływu pewnych innych państw" – powiedziała Grabar-Kitarović we wtorek w Dubrowniku, podkreślając, że zależy jej na absolutnym bezpieczeństwie chorwackich granic. Zapewniła jednocześnie, że "całkowicie popiera suwerenność i polityczną niezawisłość BiH".

Jej słowa były reakcją na wcześniejszą wypowiedź Mekticia, który dementował informacje, jakoby w jego kraju radykalny islam rósł w siłę.

Media w regionie od dawna piszą o muzułmanach, obywatelach BiH, którzy wyjechali na wojnę do Iraku i Syrii, aby walczyć w szeregach IS oraz innych organizacji islamistycznych. Informacje dotyczące liczby bojowników są bardzo różne.

Mektić podał w środę, że w Iraku i Syrii w ugrupowaniach islamistycznych było w sumie 226 obywateli BiH - 115 wciąż tam pozostaje, 46 wróciło do kraju, a 65 zginęło. Minister zapewnił, że władze BiH znają dane osobowe tych ludzi.

Chorwacka prezydent nie ujawniła, skąd pochodzą jej informacje. Niedawno w wywiadzie dla amerykańskiego pisma "Defense News" powiedziała, że radykalny islam ma coraz większe wpływy wśród muzułmańskiej ludności w BiH. Jej wypowiedź władze BiH skrytykowały jako bezpodstawną, a były wielki mufti, zwierzchnik wspólnoty muzułmańskiej, w BiH Mustafa Cerić napisał do niej list otwarty, żądając wyjaśnień i przeprosin.

W poniedziałek zagrzebski dziennik "Veczernji list" napisał, że jego dziennikarz dotarł do raportu Państwowej Agencji Dochodzeń i Ochrony BiH (SIPA), w którym ostrzega się przed coraz większym wpływem radykalnych islamistów. W odpowiedzi na ten artykuł minister Mektić zorganizował konferencję prasową w Sarajewie i powiedział, że taki raport nie istnieje, a twierdzenia o radykalizacji islamu w BiH sa „kłamliwe i bezpodstawne“.

Z Zagrzebia Goran Andrijanić

>>> Czytaj też: Rewolta elektorów w USA? Trump może jednak nie zostać prezydentem