We wtorkowym wywiadzie dla DGP wiceminister finansów Paweł Gruza zapowiedział gruntowne zmiany opierające się na rozdzieleniu dochodów z pracy i z firm. Żeby to zrobić, trzeba jednak na nowo określić, kto jest przedsiębiorcą, a kto tylko samozatrudnionym.

Wiceminister zasugerował, że KAS będzie się przyglądała osobom, które mają de facto tylko jednego klienta. Mówiąc wprost: mogą one zostać pozbawione możliwości rozliczania się liniowo.

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, są zdania, że postawienie wyraźnej granicy między przedsiębiorcą a samozatrudnionym jest bardzo trudne. – Gdyby kryterium była liczba klientów, to z tej formuły opodatkowania skutecznie zostałaby wyeliminowana spora część osób prowadzących teraz działalność gospodarczą – komentuje Roman Namysłowski, doradca podatkowy z Crido Taxand.

Zwłaszcza że samozatrudnionym trudno będzie wykazać, iż mają przedsiębiorcze cechy wymienione przez wiceministra Gruzę: podejmują ryzyko, inwestują, zatrudniają pracowników, poszukują nowych klientów czy rynków zbytu.

WIĘCEJ W CZWARTKOWYM WYDANIU DGP

Czytaj też: Ile można zarobić w radzie nadzorczej? Niektórzy pobierają wynagrodzenie nawet z 8 spółek