Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w końcu maja br. wyniosła 1 202,1 tys. wobec 1 252,7 tys. miesiąc wcześniej i w porównaniu do 1 456,9 tys. przed rokiem. 

Prognozy dwunastu ekonomistów wahały się od 7,3 proc. do 7,5 proc., przy średniej na poziomie 7,43 proc.  (wobec 7,7 proc. r/r miesiąc wcześniej).

Wcześniej Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) podało, powołując się na dane z urzędów pracy, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 7,5 proc. w maju 2017 r., czyli spadła o 0,2 pkt proc. wobec poprzedniego miesiąca. Resort podkreślił, że tak niskiego bezrobocia w maju nie było od 26 lat. 

W założeniach do budżetu na 2018 r. rząd przyjął, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniesie 7,2 proc. na koniec 2017 r. i spadnie do 6,4 proc. na koniec 2018 r.

>>> Czytaj też: Efekt 500 plus hamuje? Spadek urodzeń rok do roku

Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła w maju br. 143,1 tys. wobec 134,4 tys. miesiąc wcześniej, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W maju 2016 r. liczba nowych bezrobotnych wyniosła 154,4 tys. osób.

Zdaniem ekonomistów stopa bezrobocia będzie nadal spadać i niewykluczone, że już w lipcu br. zejdzie poniżej 7 proc. W poniedziałek GUS podał, że stopa bezrobocia rejestrowanego w maju spadła do 7,4 proc. z 7,7 proc. w kwietniu i jest na poziomie najniższym od kwietnia 1991 r.

Zdaniem głównej ekonomistki Banku Pocztowego Moniki Kurtek, z dużym prawdopodobieństwem poziom bezrobocia będzie kontynuować spadki i już w lipcu może znaleźć się poniżej 7,0 proc.

Uważa ona, że zmniejszające się bezrobocie ma związek z poprawą koniunktury, ale także ze zmianami strukturalnymi na polskim rynku pracy. Kurczy się m.in. podaż pracowników w związku ze zmianami demograficznymi i emigracją zarobkową Polaków, jaka dokonała się w ostatnich kilku latach.

Zdaniem Kurtek kolejnym wyzwaniem będzie odpływ z rynku pracy osób, które od 1 października br. nabędą prawa do przejścia na emeryturę po obniżce wieku emerytalnego. Rynek pracy w Polsce jest coraz bardziej rynkiem sprzyjającym pracownikom i jednocześnie coraz "trudniejszym" dla pracodawców, dlatego coraz szerzej poszukują oni rąk do pracy za naszą wschodnią granicą.

Również według eksperta Work Service Andrzeja Kubisiaka, istnieje dalsza przestrzeń do spadków stopy bezrobocia, która w najbliższych miesiącach może spaść poniżej 7 proc.

Zauważa on, że obecnie poprawa na rynku pracy zaczyna być widoczna na coraz większym obszarze kraju, co powoduje, że już tylko 3 z 16 województw odnotowuje dwucyfrowe bezrobocie.

"Należy jednak pamiętać, że zmniejszające się bezrobocie wspiera czynniki demograficzne i migracyjne, powodując sukcesywne zmniejszanie podaży pracowników. Niedobory kadrowe stają się faktem, a firmy w coraz mniejszym stopniu mają dostęp do kandydatów na rynku. Obecnie ponad 56 proc. bezrobotnych to osoby długotrwale pozostające bez zatrudnienia. Przywrócenie ich na rynek pracy wymaga szeregu działań aktywizacyjnych" - komentuje Kubisiak.

Zwraca on uwagę, że stopa bezrobocia spada w całym kraju, a najszybciej w tych województwach, gdzie do tej pory była najwyższa. "Nie oznacza to, że całkowicie zniknęły z mapy kraju miejsca, w których brakuje ofert pracy. W powiatach szydłowieckim, braniewskim czy bartoszyckim bezrobocie nadal przekracza 20 proc. Jednak na drugim biegunie mamy coraz więcej powiatów ze wskazaniami poniżej 3 proc., a więc z sytuacją, gdy praktycznie nie ma osób dostępnych na rynku. Najczęściej takie warunki panują dziś w dużych miastach i metropoliach, które przyciągają masowych pracodawców" – dodaje Kubisiak.