Deficyt handlowy USA w górę
Dane przedstawione przez Biuro Analiz Ekonomicznych oraz Biuro Spisu Ludności Departamentu Handlu USA jasno wskazują - deficyt handlowy wymknął się poza prognozy ekonomistów. Na nieszczęście dla Donalda Trumpa i jego administracji - jest to coś, co raczej nie poszło zgodnie z ich oczekiwaniami.
Okazuje się, że eksperci zakładali, że deficyt wzrośnie do 40,5 mld dolarów, a w rzeczywistości wyniósł dokładnie 56,8 mld dolarów. Według tych danych, w samym listopadzie import wzrósł o 5 procent do wartości o 349,9 miliardów dolarów. W głównej mierze był to import towarów, który w stosunku do poprzedniego okresu wzrósł o 6,6 procent.
Jednocześnie eksport amerykańskich dóbr w listopadzie poszybował w dół o 3,6 procent. Odczuwalne było to m.in. w eksporcie surowców przemysłowych i materiałów, który zaliczył spadek o 6,1 mld dolarów. Do tego dochodzą jeszcze spadki eksportu metali szlachetnych i ropy naftowej - tutaj mowa o eksporcie mniejszym o 1,4 mld dolarów.
Patrząc na to wszystko sumarycznie, w stosunku do października USA podwoiły swój deficyt w handlu z UE. Pozytywem dla administracji Trumpa jest jednak lekki spadek tego deficytu w relacjach z Chinami.
Eksport w USA - dane z przeszłości nie zwiastowały takiego scenariusza
Sytuacja ta może być o tyle zaskakująca, że według danych przedstawianych przez XTB, w listopadzie deficyt handlowy się zmniejszył. Wówczas eksport wynosił 302 miliardy dolarów w stosunku do 331,4 miliardów dolarów z importu. Ostateczne bilans wynosił wówczas -29,4 miliardy dolarów.
W tamtym czasie wielu ekspertów wskazywało, że polityka celna Donalda Trumpa przynosi oczekiwane skutki. Nawet jeśli tempo redukcji ujemnego bilansu handlowego nie wszystkich zadowalało, ostatecznie wyszło na to, że teraz mają oni jeszcze mniej powodów do zadowolenia.
Dlaczego więc cła, które wielu postrzegało, jako remedium nie działają?
Ograniczona skuteczność polityki celnej Donalda Trumpa
Okazuje się, że cła mają ograniczony wpływ bilans handlowy, a szczególnie w przypadku kraju takiego, jak USA. Bo rzeczywiście, dodatkowe taryfy mogą czasowo obniżać import niektórych towarów, ale w dłuższej perspektywie nie są czynnikiem, który pozwala skutecznie niwelować takie różnice.
Na koniec gospodarka USA potrzebuje zewnętrznych towarów, aby móc poprawnie funkcjonować. Wobec tego jakiekolwiek taryfy mają tylko doraźny skutek, który może bardziej godzić w samych amerykanów, niż firmy, które sprowadzają tam swoje towary.
Co więcej, nawet cła nie są w stanie poprawić sytuacji, w której import nie jest w stanie zrównoważyć eksportu. Do tego dochodzi także pozycja dolara oraz popyt wewnętrzny, który kreowany jest przez obywateli oraz firmy. W obliczu tego oraz nadal silnej pozycji dolara działania celne przynoszą jedynie krótki i ograniczony skutek.