Potężne samoloty wojskowe NATO operowały nad Polską

Pierwszy komunikat w tej sprawie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych opublikowało o godz. 3:50. Wówczas poinformowano, że decyzja była bezpośrednio związana z aktywnością rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu, które prowadziło uderzenia na terytorium Ukrainy. W ramach działań prewencyjnych rozpoczęto operowanie wojskowych samolotów w polskiej przestrzeni powietrznej.

O godz. 7:15 DoRSZ przekazało kolejną aktualizację, informując o zakończeniu działań. "Nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej" — podkreślono w komunikacie, zaznaczając jednocześnie, że sytuacja była na bieżąco monitorowana przez systemy obrony powietrznej.

W oficjalnym stanowisku DoRSZ podziękowało sojusznikom za wsparcie. Szczególne podziękowania skierowano do NATO oraz niemieckich sił powietrznych Luftwaffe, których samoloty uczestniczyły w zabezpieczaniu polskiego nieba. Wsparcie systemami obrony powietrznej zapewniły także siły zbrojne Holandii.

Poderwano myśliwce. NATO strzegło polskiego nieba

Szczegóły operacji potwierdził rzecznik prasowy DoRSZ ppłk Jacek Goryszewski. W rozmowie z Wirtualną Polską poinformował, że poderwane zostały niemieckie myśliwce Eurofighter Typhoon stacjonujące w bazie lotniczej w Malborku. Na miejscu rozmieszczono pięć maszyn z Taktischen Luftwaffengeschwaders 31 "Boelcke", które realizują zobowiązania Niemiec w ramach natowskiej misji Air Policing na wschodniej flance NATO.

W polskiej przestrzeni powietrznej operowały również wyspecjalizowane sojusznicze maszyny wsparcia. W rejonie działań obecny był samolot tankowania powietrznego Airbus A330-243 MRTT "T-059" z Multinational Multi-Role Tanker Transport Fleet (MMF), oznaczony jako #MMF19, który wystartował z bazy w Kolonii w Niemczech. Nad Polską pojawił się także samolot wczesnego ostrzegania i dowodzenia Boeing E-3A Sentry NATO Airborne Early Warning & Control Force (#NATO05) o numerze LX-N90448. Maszyna wystartowała z włoskiej bazy Trapani i odpowiadała za nadzór radarowy oraz koordynację działań lotniczych.

Jak podkreśla DoRSZ, działania prowadzone były zgodnie z założeniami operacji "Wschodnia Zorza", będącej kontynuacją wzmacniania systemu obrony powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej. Operacja stanowi bezpośrednią odpowiedź na agresję Rosji na Ukrainę, która znacząco zwiększyła ryzyko incydentów w pobliżu granic państw NATO.

Zmasowany atak Rosji na Ukrainę

Rosja przeprowadziła we wtorek zmasowany atak na Ukrainę z użyciem rakiet i dronów. W Kijowie, gdzie alarm powietrzny trwał ponad siedem godzin, ranne zostały trzy osoby. Uszkodzone zostały bloki mieszkalne. Pociski trafiły m.in. w stację benzynową.

W Charkowie, na północnym wschodzie Ukrainy, intensywne ostrzały trwały ponad trzy godziny – przekazał mer Ihor Terechow. "Cel jest oczywisty: zrujnować jak najwięcej i pozostawić miasto bez ciepła w silne mrozy" – napisał na Telegramie.

Terechow poinformował, że w wyniku ataku trzeba było spuścić wodę z systemów ogrzewania 820 budynków. "Aby nie dopuścić do zamarznięcia sieci, musimy spuścić wodę z systemu ciepłowniczego 820 budynków, które są zasilane z jednej z największych elektrociepłowni. Rozumiem, jak trudne jest to przy dwudziestostopniowym mrozie. Jednak bezprecedensowy atak na infrastrukturę krytyczną nie pozostawia innego wariantu. Nasi specjaliści nie widzą innego wyjścia" – podkreślił mer Charkowa.