W zręcznej odpowiedzi wiceministra edukacji Macieja Kopcia czytamy, czym jest matura, jaka instytucja i w jakim trybie ustala treść pytań arkuszy maturalnych, o co chodziło w tym konkretnym pytaniu etc. Najważniejsze zagadnienie potraktowane jest upchniętym w kącie zdaniem: „Polecenie sformułowane w tym zadaniu nie dotyczyło dokonania przez zdających historycznej oceny akcji »Wisła« (...) Zdający powinni byli wykazać się znajomością praw i wolności człowieka (...)”. Czyli wielkie uff. Nie doszło do (a)moralnego podważania sensu deportacji Ukraińców, zdający nie musieli łamać sobie głowy, tylko po prostu wykazać znajomość materiału dydaktycznego.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tyle że to nieprawda. Autorzy omawianego zadania odwołali się akurat do tego, a nie innego wydarzenia, prowokując pytanie o jego ocenę. Zwłaszcza że akcja „Wisła” łamała wymienione w katalogu prawa człowieka, i do takiego wniosku prowadzi całe zadanie.

Zadanie jest bardzo dobre, bo właśnie nie dotyczy wyłącznie wykazywania się wiedzą, skłania do jej zastosowania. Interpelacja Winnickiego w istocie dotyczy zagadnienia, na ile edukacja ma prowadzić do formułowania przez ucznia samodzielnych i rozumnych wniosków, a na ile uczeń ten ma tylko odtwarzać przygotowane formuły. Minister Kopeć wykorzystał swoją nietuzinkową inteligencję po to, aby prowadzenia tego sporu w Sejmie uniknąć. Szkoda zmarnowanej okazji, aby bronić edukacji otwartej, odważnej i odpornej na partyjne interpretacje.

>>> Czytaj też: Co piąty absolwent oblał maturę. CKE podała wyniki egzaminu dojrzałości