Kiedyś znajomy powiedział mi, że jeśli chcę się dowiedzieć, jakie jest moje hobby, to powinnam zwrócić uwagę, na co wydaję najwięcej pieniędzy. To było jedzenie. Byłam i wciąż jestem w stanie wyjechać na drugi koniec świata, żeby spróbować nowego dania albo zobaczyć, jak wygląda restauracja, o której wszyscy mówią – mówi Anna.

Anna to imię wymyślone na potrzeby tego tekstu. Nie poznam jej prawdziwych danych, nie dowiem się, czym zajmuje się na co dzień. Wiem tylko, że wykonuje wolny zawód. Na spotkanie rzecz jasna również nie mam co liczyć. Rozmawiamy przez telefon i to ona zadzwoniła do mnie z zastrzeżonego numeru.

Wyższa półka i lokalne bistro

Anna jest jednym z tajnych inspektorów przewodnika kulinarnego Gault&Millau. Żółta książeczka od 50 lat wyznacza trendy na francuskim rynku kulinarnym i podobnie jak przewodnik Michelina jest jedną z najbardziej renomowanych i wpływowych publikacji tego typu na świecie. Powstała w 1962 r. we Francji z inicjatywy dwóch uznanych krytyków kulinarnych – Henriego Gaulta i Christiana Millau. Do 2015 r. „Żółty przewodnik” oceniał restauracje m.in. we Francji, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Holandii, na Węgrzech oraz w Australii. Polska jest dziesiątym krajem na świecie, w którym jest wydawany. System oceniania opiera się na punktach i symbolach czap kucharskich. Pod uwagę brane są różne aspekty – smak, wygląd dań, wystrój lokalu, a także obsługa kelnerska. Inspektorzy przyznają od 1 do 20 pkt. Miejsca, które uzyskały co najmniej 10 pkt, są opisywane w przewodniku. Najlepszym na podstawie punktacji przyznawane są czapki kucharskie (od jednej do pięciu) – 11–12 pkt – 1 czapka, 13–14 pkt – 2 czapki, 15–16 pkt – 3 czapki, 17–18 pkt – 4 czapki, 19–20 pkt – 5 czapek.

Dwudziestu polskich inspektorów przemierza kraj wzdłuż i wszerz. Każdy z nich w sezonie, czyli od wiosny do jesieni, musi odwiedzić i spróbować dań w ponad 50 restauracjach. Sprawdzają nie tylko lokale z wyższej półki, lecz także lokalne bistra, karczmy, a nawet gospodarstwa agroturystyczne. Zanim jednak trafią do tego elitarnego grona, muszą przejść ostrą i dosyć nietypową selekcję.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP