Wczorajsze głosowanie w komisji transportu i turystyki Parlamentu Europejskiego nad pakietem mobilności, mającym uregulować rynek transportu drogowego w UE, ucieszyło polskich przewoźników. Eurodeputowani nie zgodzili się z propozycją rozwiązań zrównujących prawa kierowców ciężarówek z prawami pracowników miejscowych. Odrzucony projekt narzucałby firmom transportowym obowiązek dostosowania się do zasad wynagradzania obowiązujących we wszystkich krajach, w których kierowca spędził powyżej trzech dni w miesiącu.

To stanowiłoby dużą barierę biurokratyczną utrudniającą przewoźnikom funkcjonowanie na rynku unijnym i bardzo komplikowało – jak wskazywała europosłanka Elżbieta Łukacijewska (PO) – obliczanie wynagrodzenia kierowcy. – Kierowca nie jest pracownikiem delegowanym, bo przejeżdża przez kraje, a nie pracuje jak pielęgniarka czy budowlaniec po kilka miesięcy w danym kraju. Rozumiemy, że tym, którzy pracują w ten sposób, należy się taka sama płaca jak pracownikom miejscowym, ale kierowca to zawód inny – komentuje eurodeputowana. I dodaje, że Polska ma olbrzymi udział w rynku transportowym. – To niewątpliwie wzbudza zawiść i chęć ograniczenia – ocenia.

Zasadami delegowania objęty natomiast będzie kabotaż – czyli świadczenie usług transportowych przez firmę na terenie kraju, w którym nie ma swojej siedziby. To również dla polskich przewoźników dochodowa opcja, ale – jak mówi Łukacijewska – na to się zgodziliśmy w ramach kompromisu.

Do tej pory Polska, jako kraj wysyłający do pracy za granicą największą liczbę pracowników, nie miała zbyt wielu sojuszników w batalii przeciwko zmianom w dyrektywie o pracownikach delegowanych. Sytuacja wygląda jednak inaczej w przypadku transportu drogowego i pakietu mobilności. Sojusznikami Polski w walce przeciwko objęciu kierowców zasadami delegowania są kraje położone na rubieżach kontynentu: Hiszpania, Portugalia, Rumunia i Bułgaria. Ciężarówki przedsiębiorstw z tych krajów przemierzają najdłuższe trasy i to właśnie w nich najbardziej uderzałyby odrzucone propozycje. Za były położone w centrum Francja, Niemcy i kraje Beneluksu.

Sceptyczne wobec propozycji Komisji Europejskiej od początku było Ministerstwo Infrastruktury.

– Z uwagi na specyfikę tej gałęzi gospodarki, przejawiającą się wysoką mobilnością kierowców i częstym przekraczaniem granic, zastosowanie restrykcyjnych przepisów tego aktu prawnego wobec transportu drogowego byłoby niewłaściwe – powiedział DGP rzecznik resortu infrastruktury Szymon Huptyś. – Podnosiliśmy, że nowe regulacje nie powinny zaburzać wykonywania operacji transportowych w Europie, zwłaszcza przez mikro- i małych przewoźników – dodał.

Wczorajsze głosowanie nie kończy prac nad pakietem mobilności. Teraz będzie on przedmiotem negocjacji pomiędzy trzema instytucjami: PE, Komisją Europejską, która projekt przygotowała, a Radą UE, w której ostatnie słowo mają kraje członkowskie.

>>> Czytaj też: Polacy wracają? "Times": Spadek liczby pracowników z Europy Wschodniej na Wyspach jest rekordowy